piątek, 2 maja 2025

Czuwanie ku czci Wenus (Pervigilium Veneris)

 


Nimfy



Poemat Perviligium Veneris spiewany

Cras amet qui numquam amavit quique amavit cras amet.

Ver novum, ver iam canorum, vere natus orbis natus est,

Vere concordant amores, vere nubunt alites (...)




Z poezji łacińskiej 


Tłum. Zygmunt Kubiak



Czuwanie ku czci Wenus (Pervigilium Veneris) 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Wiosna przyszła, dźwięczna wiosna, 

W niej się świat na nowo rodzi. 

Miłość łączy się z miłością,
Już ku sobie lecą ptaki. 

Gaj rozwija włosy liści
W szumie miłosnego deszczu 

I otula mchem zielonym 

Pierwsze, co wyjrzały, kwiaty. 

Jutro ta, co niesie miłość, 

Pod szumiącym cieniem lasu 

Będzie splatać witki mirtu
I wymości nam altany.
Jutro będzie głosić prawa,
Na wyniosłym siedząc tronie. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował –  Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Ona sama, boska Dione,
Wokół nas roziskrzy ziemię 

Klejnotami szkarłatnymi.
Pąki kwiatów, co nieśmiałe
Budzą się, przenika żarem.
I kroplami jasnej rosy, 

Przyniesionej nocnym tchnieniem, 

Skrapia błonia, wzgórza, gaje. 

I migoczą łzy maleńkie,
Tak kołyszą się na pąkach,
Jakby miały spaść za chwilę,
Lecz ta chwila trwa w ich drżeniu. 


Jutro wszystkie kwiaty wiosny 

Pożegnają wstyd dziewiczy:
Nektar, który sączą gwiazdy
Przez pogodnej nocy ciszę,
Zwilży i rozchyli szaty,
Spięte na młodziutkich piersiach. 

Jutro będą zaślubiny.
Taki rozkaz boskiej pani:
Z blasku wiosny, z tchnienia wiatru, 

Z żaru słońca, z krwi Cyprydy
I z Amora pocałunków
Urodzona piękna róża,
Która swe dziewczęce łono
Okrywa płomienną suknią, 

Jutro, jednemu kochaniu 

Poślubiona, suknię zrzuci. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Boska pani woła nimfy,
Aby szły przez gaj mirtowy: 

„Idźcie, nimfy, idźcie śmiało, 

Bo już Amor broń swą złożył. 

Musi teraz iść łagodny,
Bez oręża, obnażony,
By nikogo nie ukrzywdził 

Strzałą z łuku, srogim ogniem”. 

Kroczy teraz pośród dziewcząt. 

Lecz czy ktoś uwierzyć zdoła, 

Że ten chłopiec już niegroźny, 

Skoro strzał się swoich wyzbył? 

Lepiej, nimfy, uważajcie,
Bo Kupido bardzo piękny: 

Kroczy zawsze w pełnej zbroi, 

Nawet kiedy nagi kroczy. 



Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

„My dziewicze do dziewiczej 

Przychodzimy z woli Dione.
Z wielką czcią błagamy ciebie: 

Odejdź stąd, władczyni Delos! 

Niech nie trwoży teraz lasu 

Krew i popłoch twoich łowów. 

Sama chciała cię zaprosić,
Lecz twa cnota onieśmiela. 

Sama chciała, żebyś przyszła, 

Gdybyś mogła przyjść, dostojna, 

I oglądać przez trzy noce 

Świętowane, roztańczone,
Tu, gdzie z mirtu są altany, 

Gdzie się jarzą wieńce kwiatów, 

Jakie rzesze razem z nami
Będą szły przez twoją knieję. 

Będzie Bachus i Cerera, 

Przyjdzie także bóg poetów. 

Całe noce przetańczymy, 

Kantykami rozśpiewamy.
W lasach teraz włada Dione. 

Odejdź stąd, dziewicza Delio!” 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Rankiem tron jej będzie tonął
W miodnych kwiatach z łąk hyblejskich. 

Siądzie tu, by głosić prawa.
Z boku Gracje będą stały. 

Hyblo, kwietna, miodna góro, 

Rozściel wszystkie swoje kwiaty! 

Niech rozpostrze się kobierzec 

Przez tę całą łąkę Enny! 

Przyjdą tu dziewczęta polne
I dziewczęta z rzeźwych zdrojów – 

Te, co w lasach, te, co w gajach, 

Te, co w górach mają domy. 

Wszystkie, wszystkie tu wezwała 

Matka skrzydlatego chłopca
I szepnęła: „Uważajcie –
Choć on teraz nagi kroczy...”. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Jutro znowu się powtórzą 

Zaślubiny Nieba z Ziemią.
Ojciec wielki z chmur wiosennych 

Stworzy nowy rok dla świata.
To, co na początku było:
Spłynął bujny deszcz z Eteru
I w ogromne wniknął łono,
By wykarmić wszystkie płody. 

Wtedy z owej krwi niebiańskiej 

I z burzliwej morskiej piany, 

Pośród ciżby fal ściemniałych, 

Wśród dwunożnych koni wodnych, 

Ona, Dione, zajaśniała,
Pani morza, z fal i z deszczu. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Ona tchnieniem swym przenika 

Krew i dusze wszystkich stworzeń. 

Rodzicielka, świat przesyca
Mocą, której nie docieczesz. 

Płynie morzem, w ziemi żyje 

I kołysze się w przestworzach. 

Z jej rozkazu ten świat musi 

Znowu żarzyć się i rodzić. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Ona niegdyś tu przywiodła 

Trojan w piękny kraj latyński 

I synowi swemu pannę 

Laurentyńską przeznaczyła,
I Marsowi przywabiła
Ze świątyni dziewczę trwożne. 

Potem gody wyprawiła,
Gdy Sabinki w łożach legły,
By z nasienia Romulusa
Nowe wstały pokolenia,
Wielki ród wspaniałych mężów, 

Pośród których Cezar błyszczy. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Patrzcie, pola pragną rodzić, 

Pola czują moc bogini.
Ponoć Amor, chłopiec Dione, 

Też urodził się na polu.
Kiedy ziemia go wydała,
Wnet go Dione przygarnęła, 

Obsypując leciutkimi 

Pieszczotami polnych kwiatów. 


Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje! 

Byki teraz sobie błogo 

Spoczywają pod janowcem. 

Ten bezpieczny, kto trzymany 

W więzach spokojnego stadła. 

W cieniu owce przy baranach. 

Także ptakom boska pani
Nie pozwala dłużej milczeć.
Z dala, z bagien, krzyk łabędzi 

Szorstki leci. Pod topolą
Już słowika głosem śpiewa 

Filomela biedna. Słyszysz?
Zda się, pieśnią melodyjną
Tylko miłość opowiada,
Już niepomna cierpień siostry
W jej małżeństwie barbarzyńskim. 

Ona śpiewa. A ja milczę.
Kiedyż moja wiosna przyjdzie? 

Kiedyż będę jak jaskółka,
Abym wreszcie przestał milczeć? 

Milcząc, utraciłem Muzę.
Febus już nie wejrzy na mnie.
Tak Amikle, gdy milczały, 

Zatraciło ich milczenie. 

Jutro niechaj miłuje, kto nigdy nie miłował – Kto miłował, niech jutro miłuje!