Sympatyczna, fajna psina przyszła do Olgi Tokarczuk. Jakiej jest rasy, płci, jak się wabi*, kto zwierzaczka puścił na estradę? Na estradzie siedzieli: pani Olga i dwóch uczonych akademików z UW, Leszek Kolankiewicz oraz Tomasz Stawiszyński, a wszyscy troje rozmawiali o C.G. Jungu w ramach tegorocznego Festiwalu Góry Literatury. Pies spokojniusio postał chwilę obok pisarki, podstawił łeb do czochrania, posiedział, nic nie mówił i zniknął sam czy wyprowadzony, nie wiadomo. Pełnoprawność zwierzaka do występu na FGL to rzecz w imprezie ujmująca, pozytywna i urocza.
Pretekstem rozmowy nie-psiej trójki była książka pod tytułem "Odpowiedź Hiobowi", całkiem niedawno wydana w ramach serii "Inne konstelacje", jako czwarta już pozycja. Do książki tej posłowie napisała Olga Tokarczuk, a zaczęła je tak: «Przed laty Odpowiedź Hiobowi zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że kupiłam kilkadziesiąt egzemplarzy i rozdawałam znajomym. Wydała mi się wtedy czymś absolutnie wyjątkowym i nieporównywalnym z czymkolwiek w literaturze psychologicznej, a tym bardziej teologicznej. Czytałam ją jednak przede wszystkim jako literacki esej, który ze swadą i rozmachem interpretuje jeden z najdonioślejszych tekstów kultury, jakim jest biblijna Księga Hioba. »
Książka jest oryginalnie autorstwa C.G.Junga, "Konstelacyjne" tłumaczenie pochodzi od Roberta Reszke i jest reprintem z szóstego tomu Pism CGJ w wydawnictwie KR z roku 2009. Tom ma co najmniej 645 stron.
A zatem wszedł na rynek "przed laty", ponieważ jednak nie mogłem wyobrazić sobie jakim sposobem stertę kilkudziesięciu, a więc co najmniej 20 (maksymalnie zaś 99) egzemplarzy tego tomu, dźwigała pani Olga z księgarni do domu, uznałem, że nie tę książkę wykupiła Ona i rozdawała. Jaką więc?
Brak odpowiedzi na to pytanie w Posłowiu zbijał mnie z pantałyku, a chcąc na nim pozostać, przeszukiwałem Sieć trzy dni, aż wreszcie, nabrałem przekonania, że była to książka wydana w roku 1995 i w tłumaczeniu Jerzego Prokopiuka, gdyż R.R. nie wydał tej pozycji osobno poza gigantycznym tomem szóstym. Rzecz w tłumaczeniu J.P. ma 206 stron, więc wchodzi ich trzy na jeden T.6.
Nawet mniejsze dwadzieścia egzemplarzy to i tak ciężkawy stosik (waga: 40 dkg), ale przyjąć można, że owładnięta ideą rozdawnictwa OT wykonała kilka kursów do księgarni i przynosiła do domu po cztery-pięć (sześć-siedem?) sztuk za jednym udźwigiem.
Przekonanie to nie pewność, więc przemyśliwałem zapytać o tę sprawę Olgę Tokarczuk w namolnym emailu, ale szczęśliwie się wstrzymałem, bo oto w relacji filmowej z wydarzenia z pieskiem na FGL 2024, w dziewiętnatej sekundzie dwudziestej czwartej minuty drugiej godziny rozmowy państwa O.T., L.K. i T.S. pani Olga podniosła ze stolika przed sobą książkę i oznajmiła:
https://www.youtube.com/watch?v=KkuhrKViZKM&list=PLsIZEDrjqHP78qHpbO1AgHtZ7hy0EPXIP&index=15
«Ja chciałam powiedzieć jeszcze na koniec, że to wydanie "Odpowiedzi Hiobowi" w tłumaczeniu Jerzego Prokopiuka – bo to (tu wskazała na książkę "Konstelacyjną" na stoliku) jest w tłumaczeniu Roberta Reszke – TO!, kupowałam kilkadziesiąt egzemplarzy i dawałam wszystkim moim znajomym, żeby czytali. Byłam przekonana, że ta książka po prostu wybucha nasz móg i zmienia nasze myślenie.»
Oto ODPOWIEDŹ!!! Sprawa wyjaśniona. Ale jest coś więcej –
«Tak wydawała mi się ważna i dlatego – powiedziała dalej pani Olga – namówiłam Wydawnictwo Literackie, żeby się pojawiła jeszcze raz."
Rzecz w tym, że TO nie ona się pojawiła. Tłumaczenia panów Reszke i Prokopiuka są znacząco odmienne od siebie. J.Prokopiuk przełożył precyzyjnym, można powiedzieć intektualnym językiem, zaś R.R. znacznie bardziej swawolnym, gawędziarskim (R.Reszke pochodził z Radzynia Podlaskiego i szlachciurskie gawędziarstwo wyraźnie dźwięczy w jego języku, poza tym uwielbiał powieści Kraszewskiego). Bez względu na stylistyczne różnice zdarza się, że raz jeden, raz drugi z tłumaczy trafniej, właściwiej oddaje, co Jung napisał.
Autorka Posłowia przytacza w nim jedno zdanie z omawianego tekstu, brzmi ono tak: „Rzeczywiście poznaję bowiem jedynie to, co na mnie oddziaływa, to zaś, co na mnie nie oddziaływa, równie dobrze może nie istnieć.”
Ten fragment w tłumaczeniu J.Prokopiuka: "Za rzeczywiste bowiem uznaję tylko to, co na mnie działa. To zaś, co na mnie nie działa, równie dobrze może nie istnieć."
Nie jedno gawędziarskie zdanie, lecz precyzyjne dwa. Podobne różnice są w całości obu tłumaczeń.
W oryginale stoi wyraźnie: "Nur das, was auf mich wirkt, erkenne ich als wirklich. Was aber nicht auf mich wirkt, kann ebensogut nicht existieren."
I tak jest też w angielskim tłumaczeniu: "Only that which acts upon me do I recognize as real and actual. But that which has no effect upon me might as well not exist."
W tym akurat przykładzie obaj polscy tłumacze napisali to samo, tyle że jeden z kropką, drugi bez, ale bywają odmienności poważniejsze, wręcz przeczące sobie. Kto ciekawy, niech szuka.
Można się domyślać, czemu WL wzięło wersję Reszkego – raz: żeby zaistniała jako osobna edycja, bo Prokopiuka hojna O.T. już narozdawała, a Reszkego, ilu wygrzebało spomiędzy sześciu setek stron szóstego tomu? dwa – żeby też można było teraz kupować po parędziesiąt sztuk inną wersję "Odpowiedzi" i rozdawać; trzy – bo książka z roku 1995 wciąż jest w paru antykwariatach i kosztuje trzy setki, a ta nowa znacznie tańsza.**
–
P.S. Nie posunąłem się na razie daleko w porównywaniu obu tekstów, ujechałem ze dwadzieścia parę stronic zaledwie, ale już teraz wydaje mi się, że przed laty pani Olga rozdawała znajomym gorsze tłumaczenie "Odpowiedzi" i że biorąc wersję R.Reszkego do swej obecnej konstelacji lektur uczyniła korzystny i sprawiedliwy wybór. I czyta się go sympatyczniej, i nawet jak coś czasem zakręcił w stosunku do oryginału, to nie tak jak (żenująco niekiedy) poprzedni tłumacz.
* pies wabi się Timi
** Również może dlatego, aby dość długi łaciński tekst (osiem bite zdań) Tertuliana De testimonio animae (tzn. Świadectwo duszy), przez wydawcę wersji Prokopiuka nieprzetłumaczony, wreszcie podać współczesnemu czytelnikowi w polskiej wersji ks. A.C. Guryna z 1983 roku. Znajomi Olgi Tokarczuk dowiadywali się bowiem tyle tylko, że J.P. Migne pomieścił ów tekst w tomie pierwszym w kolumnie 615 i w następnych dzieła pt. Patrologia latina.
z wikipedii:
Patrologia Latina (w skrócie PL) – zbiór pism ojców Kościoła i innych autorów chrześcijańskich piszących po łacinie, przygotowany przy współpracy z benedyktynami przez Jacques'a Paula Migne’a w latach 1844–1855, wraz z indeksami, które dodano w latach 1862–1865.






