poniedziałek, 23 marca 2026

Nastawić zapał na popał.


"Poradnik szofera"
autorstwa
Stanisława Szydelskiego
porucznika wojsk samochodowych,
napisany w roku
1921

Całość tego Poradnika na Polona.pl:


https://polona2.pl/item/poradnik-szofera-praktyczne-rady-i-wskazowki-prowadzenia-i-obslugi-samochodu-z,NTQyMjgxMzU/0/#info:metadata









 

10-cioro przykazań samochodziarza.


1) Spiesz się powoli i nie wybieraj nigdy nieznanej co do jakości drogi, chociażby była krótszą od znanej i dobrej!


2) Nie czekaj aż dana część samochodu się całkiem popsuje i samochód stanie, tylko staraj się zaraz usuwać najmniejszy błąd w działaniu samochodu!


3) Nie pozwól nigdy nikomu nieznajomemu prowadzić twego samochodu, chociaż by to był król szoferów!


4) Nie dawaj do naprawy twego samochodu fuszerom, tylko do pierwszorzędnych warsztatów samochodowych!


5) Nie wyjeżdżaj bez zapasowych ponosów, bez zapasowej pełnej bańki z benzyną i oliwą i bez gotowego do użytku oświetlenia!


6) Nie kupuj nigdy tanich gum, tanich świec, taniej oliwy lub złej benzyny!


7) Nie zapomnij wziąść ze sobą wszystkich potrzebnych narzędzi, a także kleju, kilku łatek gumowych, lutownicy i cyny!


8) Kontroluj często hamulec i nie hamuj nigdy nagle lub bezpotrzebnie!


9) Smaruj dokładnie i regularnie nie tylko silnik, ale i wszystkie części ruchome i dociągaj często smarownice!


10) Nie nalewaj nigdy do chłodnicy brudnej wody, tylko przegotowaną lub deszczową!



Puszczanie samochodu w ruch.


Przed puszczeniem silnika w ruch musimy wykonać następujące zabiegi:


1) Przekonać się. czy benzyna jest w zbiorniku.

Dokręcić szczelnie korek zamykający zbiornik i napompować ciśnienie początkowe za pomocą pompki...


2) Nastawić zapał na popał. Zabieg ten jest o tyle ważny, że w razie nakręcania przy nastawieniu na przedpał może nam korba uszkodzić rękę, szczególnie jeżeli nakręcamy niewprawnie.


3) Przekonać się, czy zmiennik chyżości jest wyłączony i nastawiony na próżnobieg.

 


 

4) Nastawić odpowiednią rączkę (3 p. ryc. 1) by silnik otrzymał przez dławik dostateczną ilość mieszaniny wybuchowej.




 

Najodpowiedniejszy sposób trzymania korby przy nakręcaniu uwidoczniony jest na rys. 2. Nakręcamy zawsze silnik, kręcąc od dołu ku górze, by w razie uderzenia wstecznego uderzenie to rozwarło nam tylko palce, nie uszkadzając ręki. Przy sposobie wykazanym na rys. 3 może cofająca korba uderzyć tak silnie w rękę, że powoduje nader skomplikowane połamanie kości w ręce. Przy tym sposobie, bardzo wśród szoferów zakorzenionym, można łatwo spowodować dożywotnie kalectwo.


Sprzęganie i przełączanie chyżości 

muszą następować prawie że jednocześnie i to właśnie przysparza tyle trudu i wstydu początkującym.


Siadamy za kierownicą trzymając ją oburącz. Lewą nogę opieramy na pedale sprzęgła 11 (rys. 1), prawą na przyspieszaczu 2. Rączką na kierownicy nastawiliśmy silnik tak, że idzie na wolne obroty.


Następnie naciskamy pedał sprzęgła tak dużo jak się w ogóle da, naturalnie z czuciem, a nie tak by połamać pedał! Początkujący robią zwykle ten błąd, że nie wyprzęgają dostatecznie i sprzęgło trochę trze, lub się ślizga. Powinno ono być całkiem wyłączone. Sprzęgła sprzęgają rozmaicie, zależy to od budowy tegoż i od stanu, w jakim się dany samochód znajduje. Jedne sprzęgają powoli i elastycznie, inne znów, łapią nagle i podrywają wprzód cały samochód, co się odbija fatalnie na całem podwoziu i na tylnych pneumatykach. Niektóre sprzęgła są tak zniszczone, że chwytają dopiero po chwili. Wprawny szofer zawsze da sobie radę, ale biada początkującemu. Zaraz sobie pomyśli, że mu kompresja wpadła do wydmuchu lub się zgięła, lub zdarzyło się inne jakie jeszcze gorsze nieszczęście. Jednem słowem, każdy szofer musi znać działanie sprzęgła w swoim samochodzie.


Podczas tego kiedy sprzęgło jest wyłączone  tj. podczas naciśnięcia pedału sprzęgła chwytamy prawą ręką za przyłącznik chyżości i zakładamy w położenie piewszej chyżości. Położenie to zależy zupełnie od systemu danego samochodu.

 


 

Rys. 6 okazuje nam odpowiednią pozycję przy załączaniu chyżości, rys. 7 okazuje wadliwe położenie. Podczas przełączania chyżości trzeba pamiętać o tem, że oprócz tego musimy patrzeć, co się przed nami dzieje i którędy samochód idzie, inaczej przełączanie skończy się w rowie lub na słupie telegraficznym o ile dyszel jakiegoś wehikułu nie uśmierci nas przedtem.


Im więcej włączamy sprzęgło, tem więcej nacisnąć powinniśmy pedał przyspieszacza, bo tem więcej pracy musi silnik wykonać, ruszając cały samochód. Naturalnie, że naciskanie to odbywa się w granicach kilku milimetrów, nie trzeba zaraz cisnąć pedału przyspieszacza aż do końca bo w tedy silnik zacząłby warjować. Daje się tylko tyle mieszaniny, by samochód ruszył zwolna z miejsca. O ile dławik był początkowo za mało otwarty, to silnik po dosprzęgnięciu stanie („umrze w butach", jak mówią szoferzy). Do znalezienia złotego środka pomiędzy temi dwoma ostatecznościami trzeba znów doświadczenia i znajomości danego samochodu. Trzeba też pomyśleć nad tem, by przy tej całej manipulacji nie narobić hałasu. Obracający się z szaloną ilością obrotów silnik, zgrzytanie trybów przy włączaniu chyżości, a do tego podrzucony nagle wprzód wskutek nieumiejętnego, za szybkiego sprzęgania samochód, oto obraz rozpaczy i nędzy dla starego, doświadczonego samochodziarza! (...)


 

Zmiany chyżości i prowadzenie samochodu "Ford".


Siedząc za kierownicą samochodu „Ford" widzimy przed sobą od lewej ku prawej następujące urządzenia:

Dźwignię przypominającą kształtem swoim dźwignię hamulca ręcznego.

Trzy pedały.

Tuź pod kołem kierownicy dwie rączki, lewa służy do nastawiania zapału, prawa zaś do nastawiania dławika.

Nieco poniżej na kolumnie sterowej guzik, służy on do wprawiania w ruch elektrycznego sygnału, za pociśnięciem guzika wydaje głos elektryczny „auto- voxu".

Na przegrodzie widzimy skrzynkę, a obok niej po prawej stronie małą rączkę, za pokręceniem tej  rączki przestawiamy wielkość otworu dyszy w gazowniku.

Do puszczenia w ruch Forda nastawiamy obie rączki pod kierownicą tak, by były prawie w górnem granicznem położeniu, następnie nakręcamy silnik.

Po nakręceniu silnika siadamy za kierownicą, popuszczamy dźwignię po lewej stronie, tak by była w położeniu pionowem, a następnie dodawszy nieco gazu przez posunięcie prawej rączki ku dołowi, naciskamy lewy pedał i to stopniowo. Po naciśnięciu pedału tego, samochód ruszy z miejsca gdyż to jest właśnie pierwsza chyżość. Po chwili, gdy samochód nabrał rozpędu, opuszczamy dźwignię ku przodowi tak daleko jak się da i puszczamy jednocześnie pedał. W ten sposób załączyliśmy drugą chyżość. Więcej chyżości Ford nie posiada. Dalszy przybytek chyżości zależy od regulacji dławika i zapału.

Środkowy pedał po naciśnięciu porusza Forda wstecz, a pedał ostatni na prawo jest pedałem hamulca nożnego.

Przy zatrzymywaniu się cofamy dźwignię drugiej chyżości wstecz, poza położeniem pionowem działa ona jako ręczny hamulec.

Po przeczytaniu i zrozumieniu tych kilku wierszy możemy śmiało jechać Fordem. (...)



W Ameryce, tym kraju rozmaitych nadzwyczajności, pojawił się tuż przed wojną typ samochodu mającego koła przednie stałe a tylne zwrotne. Wedle opinji prasy fachowej, ster taki po przyzwyczajeniu się do niego działa całkiem bez zarzutu. Zaletą takiego steru ma być łatwość brania zakrętów i mniejsze zużycie tylnych ponosów. Ponieważ jednak system ten się nie rozpowszechnił, musi mieć poważne wady. Najgłówniejszą, wedle mnie, musi być trudność konstrukcyjnego rozwiązania sprawy, jeżeli koła tylne mają być jednocześnie i popędowemi. Ster taki komplikuje niepotrzebnie budowę i podraża przez to cenę wyrobu samochodu.


Sposób trzymania kierownicy jest rzeczą zupełnie indywidualną, zależy to od przyzwyczajenia. Naturalnie najlepszy nawet szofer nie będzie trzymał zawsze kierownicy jedną ręką. Trzymanie takie należy uważać raczej jako wypoczynek dla ręki drugiej podczas większych i nużących jazd. Podczas ślizgawicy, błota lub po złej drodze zawsze lepiej jest nie fanfaronować i trzymać kierownicę mocno w obu rękach (...)




Hamulce.

Międzynarodowa umowa stawia jako jeden z warunków dopuszczenia samochodu do ruchu międzynarodowego to, by samochód był zaopatrzony przynajmniej w dwa hamulce niezależnie od siebie działające. Jeden z nich ma działać na koła lub złączone z niemi tarcze.

Dobre hamulce u samochodu — to połowa pewności w jeździe. Niestety wielu z samochodziarzy czuje się szczęśliwymi jeżeli samochód w ogóle chodzi, gdzieby tam jeszcze hamulce oglądać i nastawiać! (...)



Wspornik i zapadka.

U przeważnej części samochodów, szczególnie ciężarowych, widzimy z tyłu wiszący drążek zaczepiony ruchomo na osi tylnej i podnoszony zapomocą linki stalowej, kończącej się chwytem obok siedzenia kierowcy. Jest to urządzenie bardzo ważne ze względu na wypadki mogące zajść na stromej drodze. Jeżeli w czasie jazdy pod górę silnik nam stanie, półoś tylna się urwie lub coś podobnego zajdzie a hamulce przy tem zawiodą, to mamy jeszcze ten ratunek przed staczaniem się wstecz, że opuszczamy wspornik lub zapadkę i one zapobiegają cofaniu się samochodu wstecz.


Początkujący samochodziarze mają jeszcze tę pociechę ze wspornika, że opuściwszy go, mogą lekko podczas jazdy pod górę załączyć bieg nie potrzebując manewrować jednocześnie hamulcem, sprzęgłem i przełącznikiem. Opuszcza się poprostu wspornik, potem możemy hamulec zwolnić i sprzęgać spokojnie jak na równej drodze, bez obawy, iż w razie nieudolnego włączenia samochód pocznie się cofać. Odnosi się to naturalnie tylko do 1-szej chyżości.


Podczas cofania się samochodu wstecz z powodu jakiegoś wypadku nie wolno jednak długo się namyślać tylko zaraz opuścić wspornik, bo inaczej gdy samochód nabierze rozpędu to może przeskoczyć wspornik i wtedy nie ma ratunku, trzeba skręcić do najbliższego rowu. Podczas jazdy w górach, gdzie jedna strona drogi opada stromo w dół, a druga kończy się stokiem góry, musimy oczywiście skręcać w stronę stoku góry. (...)

 

Wyłącznik wyrównywacza.

Wiemy naturalnie wszyscy, jakiem dobrodziejstwem dla samochodu, a raczej dla jego ponosów jest wyrównywacz (dyferencjał). Chroni on koła od suwania się przy nierównomiernie napompowanych kołach tylnych, na nierównościach drogi i na krzywiznach, przez co zapobiega bezpotrzebnemu ścieraniu się ponosów.


Czasem jednak zachodzą okoliczności, w których wyrównywacz działa szkodliwie. Na śliskiej drodze zdarza się czasem, że jedno tylko koło chwyta dobrze o podłoże (drogę), a drugie się ślizga. Wtedy zaczyna wyrównywacz działać i wskutek tego koło ślizgające się zostaje przez silnik popędzone, a drugie trzymające się mocno drogi, stoi w miejscu. Samochód oczywiście też stoi, a my chcemy, by poruszał się wprzód. Rada na to: podłożyć coś pod koło ślizgające się, by i ono zaczęło chwytać. Dajemy więc pod to koło piasek, łańcuchy, szmaty it.p. Wszystko to pomaga lub też i nie pomaga. Szczególnie w samochodach ciężarowych koło raz się ślizgające trudno osadzić na miejscu, by się nie ślizgało, np. na lodzie.




Klapa wydmuchowa (wolny wydmuch).

Wydyszyny nie uchodzą wprost z silnika na zewnątrz, tylko przechodzą jeszcze przez tłumik, mający za zadanie tłumić łoskot powstający przez wydmuchiwane gazy. Gazy te mają jeszcze za zadanie wytwarzać ciśnienie w zbiorniku benzyny za pośrednictwem zaworu tłocznego, oraz ewentualnie ogrzewać komorę mieszania w gazowniku lub nawet ogrzewać wnętrze karetki specjalnymi piecykami, przez które przechodzą. Zadanie to powtrzymuje jednak wolne wypływanie wydyszyn, utrudnia więc opróżnianie komór wybuchowych, przez co silnik traci na sile i gorzej się chłodzi. Z tych względów wiele fabryk wbudowuje w przewód wydmuchowy, przed tłumikiem, klapę dającą się otwierać i zamykać z siedzenia kierowcy. Otwierając klapę dajemy wolny upływ gazom, ale nie są one tłumione i wytwarzają dobrze każdemu znany hałas.

Jazda z otwartą klapą jest w miejscowościach zakazana, gdyż razi uszy i płoszy zwierzęta, ale na wolnym, pustym gościńcu możemy sobie pozwolić na jej otworzenie. Przy zbliżaniu się wozu zaprzężonego końmi lub jeźdźców powinno się klapę natychmiast zamknąć. (...)



Zasady prowadzenia samochodu.

Do prowadzenia samochodu potrzebną jest przede wszystkiem zimna krew.


Nie twierdzę przez to, iż prowadzić samochód mogą tylko zdecydowani flegmatycy lub ludzie potrzebujący do skręcenia papierosa pół dnia czasu, trzeba tu przyzwyczajenia i pewnego zautomatyzowania pewnych ruchów. W razie potrzeby nie wolno nam się namyślać, który pedał czy rączkę mamy wprawić w ruch, musi to iść automatycznie, bez zastanawiania się. Nawet najbardziej wyrobiony i spokojny człowiek będzie z początku się denerwował, gdy wjedzie samochodem między kilka fur, tramwaji it.p., podczas kiedy wprawny kierowca chociażby nerwowy w każdym calu, wybrnie spokojnie z sytuacji.


Inna rzecz z tem, iż istnieje pewien gatunek ludzi (homo sapiens), którzy nigdy nie będą dobrymi kierowcami, ale nic to nie ma wspólnego z nerwowością.


Podczas jazdy powinno się prowadzić samochód spokojnie z szybkością dostosowaną do panującego ruchu i do rodzaju drogi. Nie można jechać wśród tłumu przechodni z szybkością większą od 6 km, tak samo nie można nawet na pustej drodze jechać szybko, jeżeli podrzucanie samochodu o nierówności i dziury grozi wyrzuceniem pasażerów z samochodu i połamaniem wszystkich resorów.

Wśród ruchu ulicznego należy uważać specjalnie podczas skręcania w bok, trzeba w tym wypadku zwolnić i dać znak wskazany na rys. 22.







Nie wolno nam nigdy żałować sygnału. „Lepiej więcej trąbić jak za mało". Nie można tego jednak zastosować do trąbienia alkoholu!




Branie zakrętów i krzywizn drogi.


Dobrego kierowcę poznać można dopiero przy braniu zakrętów. Wytrawnego automobilistę bierze żal i wstręt gdy widzi jak biedny wehikuł męczony jest przez niedołężnego kierowcę, zupełnie tak samo jak dobry jeździec irytuje się widząc jak jakiś niedzielny wyścigowiec narowi biednego konia.


Zły kierowca nie umie rozróżnić rodzaju krzywizny i każdą krzywiznę bierze jednakowo i to, albo bierze ją za szybko a w ostatniej chwili hamuje za dużo, albo też zwalnia biegu już daleko przed krzywizną, a potem podjeżdża znów szybciej, by znów przed samą krzywizną hamować. Inny gatunek bohaterów zrywa nagle przed samą krzywizną kierownicę, samochód zaczyna skakać i zarzucać. Wtedy brakuje jeszcze tylko błota lub grubej warstwy kurzu, a jazda kończy się w rowie lub w braku tegoż na kupie kamieni lub czemś podobnem.


(...) Na zasadzie bezwładności ma każdy samochód dążenie uchylenia się od krzywizny, t.j. zachowania kierunku prostolinijnego. Tylne koła też nie mają ochoty dążyć zawsze w ślady przednich i samochód stara się wyłamać z toru, chociażby za cenę wsypania się do rowu. Przyczyną tego wszystkiego jest siła odśrodkowa. Samochodziarz, który nie może dojść z nią do ładu powinien we własnym dobrze zrozumianym interesie znaleźć sobie inny zawód.

(...) Na serpentynach zdarzają się często zakręty na których samochód nie zawróci, wprost trzeba na nich podjeżdżać, a wziąwszy część zakrętu cofać samochód wstecz i dopiero po jednym lub i więcej cofnięciach uda się nam przebrnąć szczęśliwie. Jeżeli na zakręcie takim jest po jednej stronie urwisko lub przepaść i to jak zazwyczaj bywa na zewnętrznej, to przy odrobinie nieuwagi lub złych hamulcach droga do wieczności jest bardzo niedaleką. Najbezpieczniej jest poprosić jednego z towarzyszy by wysiadł i przy każdem cofaniu lub stawaniu trzymał w pogotowiu duży kamień do podłożenia pod tylne koło w razie trudności przy zatrzymaniu samochodu.



Jazda samochodem wstecz.


(...) W początkach jazdy samochodem zdarzy się każdemu prawie automobiliście mimowolne zajechanie do rowu lub na chodnik, przy wielkiem pechu jazda tyłem do jakiegoś sklepu przez okno wystawowe. Rys. 25.

 


Wielu szoferów nie uważa przy cofaniu się samochodu, na ulicach większych miast widać często jak taki szofer przy całym dławiku cofa wóz, uderza tylnemi kołami o krawężnik z takim rozmachem, że pasażerom karki zrywa.

Pominąwszy owo nieprzyjemne zrywanie karku, szkodzi się w ten sposób ogromnie gumom tylnym, osi i resorom.


Do garażu powinno się wjeżdżać też zawsze tyłem, by samochód był następnie gotów do wyjazdu bez wielu ceregieli i obracań. Jest to przyjęte, ale jeżeli ktoś woli wjechać przodem a wyjeżdżać tyłem, to przez to samochód nic nie traci.


Oświetlenie samochodu

Oświetlenie samochodu może być dwojakie: acetylenowe lub elektryczne. (...) do oświetlenia acetylenowego potrzebujemy wytworzaka (...) W wytworzaku są dwie komory, jedna na wodę, druga na karbit. (...) Karbit trzeba przechowywać w hermetycznie zamykanym pudle. Acetylen jest bardzo łatwo zapalny i łatwo wybucha (...), nie wolno operować otwartem światłem, bo można spowodować wybuch wytworzaka i narobić sobie niepotrzebnie kłopotu a nawet i kalectwa.



Czyszczenie samochodu.

Czystość w samochodzie jest wprawdzie rzeczą rzadko w Polsce spotykaną, ale niemniej przeto jednym z najważniejszych warunków normalnego zużywania się tego kosztownego wehikułu.


Najlepszym materjałem do czyszczenia samochodu są odpadki surowego jedwabiu, przerobione na specjalne szmatki do czyszczenia. Tak zwana po polsku pucwola lub inne odpadki n.p. stare szmaty, już są gorsze, ale też lepsze od niczego lub od piasku.(...)


Nawoźnią (karosserję) samochodów osobowych powinno się po każdej drodze opłukać zimną wodą do czysta, a potem obetrzeć suchą szmatką.

Nie wolno ocierać na sucho szmatą, gdyż błoto działa wtedy jak proszek szmerglowy i powoduje zmatowienie powierzchni lakieru. Także osmarowywanie całej nawoźni naftą lub benzyną nie ma celu. Po nasmarowaniu naftą okryje się wkrótce cała powierzchnia kurzem, a benzyna schnie wprawdzie szybko, ale działa ujemnie na trwałość lakieru.

Obicie samochodu, oraz wszystkie części skórzane, potrzeba odpowiednio konserwować. Obicie sukienne trzeba często czyścić szczotką szczególnie na rogach i zagłębieniach. Plamy można czyścić benzyną, ale ostrożnie, bo benzyna zostawia kręgi po wyschnięciu. By tych uniknąć, trzeba lekko pocierać szmatką aż do zupełnego wyschnięcia benzyny.

Poplamione obicie skórzane musimy wymyć czystą wodą i silnie wytrzeć kawałkiem irchy. Po wyschnięciu najlepiej powlec z lekka oliwą kościaną. Dzięki temu pozostaje skóra zawsze miękką i nie pęka. Oczywiście trzeba to czynić ostrożnie i nie dawać za dużo oliwy, bo będzie plamić ubranie.



Mycie rąk.

Wszelki brud rąk puszcza w benzynie, więc najprościej jest umyć ręce w benzynie lub otrzeć je szmatką zwilżoną benzyną.


Dbającym bardzo o swoją skórę (dosłownie wziąwszy) radzę myć rączki najpierw w oliwie, to jest wycierając kilkakrotnie ręce oliwą tak długo aż brud puści, następnie wetrzeć nieco waseliny lub tłuszczu roślinnego i wytrzeć znów do sucha. Teraz dopiero możemy umyć ręce mydłem w ciepłej wodzie. Sposób ten usuwa wszelki brud i niemiły zapach nafty i benzyny.


Istniejące w handlu „specjalne mydła do brudu" zawierają piasek lub sproszkowany pumeks, który szlifuje skórę i w ten sposób brud usuwa. Mydła takie zasląpić możemy kawałkiem pumeksu, którym wycieramy ręce. Zaznaczam jednak, że pumeks szlifuje (ściera) naskórek i ręce stają się po kilku razach szorstkie.

Szanujący się prawdziwy samochodziarz nie powinien zresztą mieć wypieszczonych i wymanikurowanych paluszków.

 

Kitowanie cylindrów.

Cylindry silników są przeważnie sporządzone z lanego żelaza. Wskutek tego zdarza się, że ściany ich pękają bądźto z powodu wad w odlewie, bądźto z powodu nieostrożności kierowcy. Jeżeli pęknie ścianka zewnętrzna to pół biedy, łatamy ją nitami (...)


Do kitowania rysów wewnątrz cylindra podam przepis kitu i sposób użycia. Kit taki sporządza się w równych częściach z drobniutkich opiłek żelaza.

Kit ten staje się po ogrzaniu twardym jak żelazo i jest zupełnie odpornym na ciśnienie. (...)

Naturalnie, że trzeba dojść w kitowaniu tem do wprawy, dlatego radzę wypróbować w ten sposób. najpierw na jakimś kawałku lanego żelaza lub conajmniej na cylindrach z samochodu dobrego znajomego lub przyjaciela, a nie na własnych.



Części zapasowe.

Zawór wraz ze sprężyną.

Pas do wiatraczka.

4 świece zapasowe.

Długi kawałek kabla.

Garnitur części zapasowych do magneto.

Palniki zapasowe acetylenowe lub żarówki...

Kawałek węża gumowego do wytworzaka...

Kawałek węża gumowego...

Krążek taśmy izolacyjnej.

Pudełko łojku (talku)...

Garnitur do naprawy dziurawych kiszek...

Zapasowe opony i kiszki...

...po jednem zapasowcm łożysku do wału korbowego i łącznika i skrobak oraz kilka pierścieni tłokowych.

Kolba do lutowania (lutownica)...

Zapas śrub z naśrubkami (stalowe), kawałek drutu, szpagatu, trochę gwoździ rozmaitych, kawałek blachy, kawałek tektury azbestowej, sznura azbestowego, parę szczelniw pierścieniowych it.p.

Dwa lejki....

Bańka zapasowa benzynowa...

Pudełko karbitu, jeśli oświetlenie acetylenowe.

Ewentualnie wiadro składane gumowe.

...dwa koła już napompowane kompletnie...


...dwie lub trzy pary dobrych okularów dla pasażerów, którzy ich nie mają, gdyż szybka jazda sprawia więcej męki aniżeli przyjemności, o ile się nie ma okularów.

Prawdziwy sportowiec nie będzie nigdy używał okularów z rozmaitemi siatkami, pluszami it.p. Najlepsze od wiatru, kurzu, muszek i zimna są zwykłe okrągłe okulary w oprawie rogowej lub stalowej. Wszystkie inne są tylko obliczone na bezmyślność i humbug, bo gniotą całą okolicę oczu, zapocają się, jest w nich niemożliwie gorąco i po kilku kilometrach jazdy zdejmujemy je, bo jechać w nich dalej niepodobna.



Ubranie do samochodu.

Ubranie do samochodu powinno być praktyczne na zawalanie się, wygodne i ciepłe. Nie ma nic niewygodniejszego jak skórzane sztylpy do prowadzenia samochodu lub obcisłe spodnie i twardy kołnierzyk.

Wolne spodnie, wygodne owijacze, trzewiki najlepiej z gumową podeszwą która nie ześlizguje się tak łatwo z pedałów, miękki nie za ciasny kołnierzyk i sportowa bluza.

Na wierzch w lecie prochownik, w chłodne dnie na wiosnę i w jesieni skórzana kurtka, w zimie nie bardzo długie futro, z szerokim futrzanym kołnierzem.

Czapka zwykle sportowa, w zimie do tego nauszniki. Jak śmiesznie wyglądają ludzie, którzy jadąc z Marszałkowskiej na Aleje Ujazdowskie ubierają na głowę cały aparat, składający się z futer, miki, okienek na nos, okienek na usta, uszy it.p.,  tak, że głowa ich przypomina eskimosów lub zakończenie pompy do wybierania gęstych części z pewnych nie wonnych miejsc!

Rękawice powinny być ciepłe z mankietem nachodzącym aż na rękawy, wyścielone wełną, a jeżeli ktoś chce pokazać, że może płacić każdą cenę za niepraktyczne rzeczy, to wykładane futrem i to koniecznie z wierzchu, bo mógłby ktoś nie zauważyć naszej zamożności.

Każda rękawiczka automobilowa powinna mieć koniecznie podwójne dłonie skórzane, inaczej wkrótce się zedrze.

Zasada jest zawsze ubierać się ciepło, ale bez przesady i przede wszystkiem wolno i wygodnie.

Wszystkie te przepisy stosują się do prowadzącego samochód.


Jadący samochodem towarzysze powinni się dostosować do pogody i okoliczności, nie można jechać na dłuższą wycieczkę we fraku i cylindrze, tak samo jak nie można przyjechać samochodem na bal w sportowem ubraniu, chyba, że zajdą usprawiedliwiające okoliczności.


Ubezpieczenie i wypadki.

Przysłowie „Każdy jest kowalem swego losu“ ma najmniej zastosowania w automobilizmie. Wprawdzie jeżeli ktoś przez własną nieuwagę rozbije samochód, przetrącając przytem kilku przechodniom po parę członków i sobie sprawi parę guzów, to jest kowalem swego losu ale mimowolnym. Największą osłodą w takich wypadkach gdzie nie chodzi o poważniejsze uszkodzenia jest myśl, że przecież jest ktoś, kogo ten wypadek też będzie bliżej obchodzić. Tym ktosiem jest towarzystwo ubezpieczeniowe, w którem ubezpieczyliśmy się od wypadku.

Radzę gorąco wszystkim P. T. pożeraczom kilometrów i nieprzyjaciołom słupów telegraficznych, kamieni przydrożnych i innych niewinnych przedmiotów leżących lub stojących na drodze po której mkną z szybkością wichru (najgorzej!), by się ubezpieczyli w jakiemś krajowem towarzystwie ubezpieczeń. Opłaty są w porównaniu do korzyści tak minimalne, że naprawdę opłaci się sowicie być na tyle przewidującym. (...)