piątek, 30 stycznia 2026

SKA-BA-DIP-SKA-BA – część trzecia

 

3.






Początek "Gosford Park", piąty kadr.


Hrabina wyrusza do Gosford Park. Celebra polega na tym, że kierowca i służąca Mary stoją na baczność przy aucie, do którego hrabina raczy wsiadać. Deszcz jak z cebra. Tylko dla niej jest parasol. 





Ten sam kadr po panningu w prawo.

 

Ze scenariusza, nie z filmu, wiadomo, że silnik wystartował dopiero podkręcony korbą i wściekły kierowca pieklił się na "starego rzęcha". Mary, wręcz przeciwnie, jakby rozbawiona, że ją zalewały strugi wody. Po drodze auto co i raz wpadało w ulewę. Zezłoszczona hrabina nie mogła otworzyć termosu. Zastukała w szybę oddzielającą ją od służącej i kierowcy. Mary musiała wysiąść i moknąc przy aucie otworzyła termos. "To nie jest termos" – napisał ktoś znający się na rzeczy – "Byłem barmanem i wiem, że to shaker do koktajli." 










Tę scenę Altman pewnie zrobił po to, żeby i u niego był "wypadek". Tak jak w filmie Renoira. Ale w "Regułach gry" auto naprawdę grzmotnęło w ziemię, wjeżdżając w głęboki rów na poboczu. O mało się nie przeturlało na bok, kawałki lamp fruwały dookoła. To był całkiem nowoczesny w 1939 roku Citroën Traction Avant, czyli z przednim napędem. Ten wypadek zdarzył się przy szybkości, prawdopodobnie, 50 kilometrów na godzinę. Auto hrabiny to Rolls-Royce 20, a ponieważ fabuła dzieje się w 1932 roku, może ono mieć nawet dziesięć lat.


U Altmana hrabina i Mary jadą autem na napisach początkowych, u Renoira lotnik  Andre (Jurieu z nawiska) i jego kumpel, Octave, wpadają w rów w dwunastej minucie filmu.


"Wypadek" z shakerem koktajlowym wiele objaśnia, bez słów niemalże, obrazem pokazuje z jakimi układami będziemy mieli do czynienia przez cały film. Wypadek u Renoira także służy do obszernego objaśnienia układów personalnych, pokazanych potem na ekranie. Objaśnienia następują tuż po wypadku, a francuski reżyser nie wymyślił lepszego sposobu, niż długaśny dialog obu jegomości, którzy po wyjściu z Citroena idą brzegiem szosy i wcale nie wyglądają na ofiary samochodowego wypadku. Na dobrą sprawę, cóż to za komplikacje mogą być między panią a służącą? Andre i Octave, rozwlekle, bo rozwlekle, ale o naprawdę skomplikowanych poplątaniach towarzyskich mówią, a potem ten miszmasz sfinalizuje się już nie byle wypadkiem, lecz katastrofą. Kiedy teraz wspomnę, że katastrofa na koniec filmu nie zamieni się w tragedię, to nic nie wyjaśni co do detali fabuły, ale jest ważne, że skoro Andre chciał się zabić w dwunastej minucie, to w sto pierwszej naprawdę zginie. 


W obu filmach mnóstwo jest takich predykcji, przepowiedni, znaków zwiastujących – jak ta słynna strzelba u Czechowa, która wisząca na haku w akcie pierwszym, strzela w ostatnim. Na przykład u Altmana, kiedy jeszcze nic a nic nie wiadomo o zabójstwie, zjawiają się kilka razy w kadrach, niby przypadkowo zahaczone obiektywem – buteleczki z trucizną. To znaki we wnętrzach filmów, ale opowiadane tu dzieła – filmy i dramaty – są nachalnie wróżbiarskie na zewnątrz, by tak rzec. Co autorzy zamierzali  "przepowiadać" to temat na pracę seminaryjną, a nie na tekścinę w blogu. 



Wypadek Citroena, zapis ze scenariusza:







Ujęcie 35.

Rozjaśnienie. Zbliżenie na ponurą twarz André Jurieu, siedzącego za kierownicą swojego samochodu. Jedzie bardzo szybko i w milczeniu. Kamera przesuwa się w stronę Octave'a, siedzącego obok niego, wyraźnie śmiertelnie przerażonego. Słychać tylko dźwięk silnika.

Ujęcie 36.

W szerokim ujęciu widzimy samochód, Citroën, wpadający do rowu na poboczu pod lasem. Dźwięk wypadku.







Ujęcie 37. Z niskiej perspektywy na trawę i niebo.


Jurieu, poza kadrem: Octave!

Octave, poza kadrem: O nie! Nie, stary, ty jedź dalej, jeśli chcesz. Ja wracam pieszo.

Octave wchodzi w kadr z lewej strony, za nim Jurieu, w średnim ujęciu.

Jurieu: Octave... Nie zostawiaj mnie samego!

Octave: Mam dość twoich problemów. Odkąd wróciłeś z Ameryki, to ciągle dyskusje, wyjaśnienia... doprowadzasz mnie do szaleństwa! A teraz próbujesz mnie zabić w samochodzie. Nie, stary, mam dość, odchodzę...

Jurieu: Jesteś ranny?

Octave: Dziwię się, że nie jestem martwy. Walnąłem głową w dach, stary, uniosłem się jak piórko. Po takim przeżyciu człowiek nie wie, gdzie jest. Dobra, jeśli chcesz się zabić dla Christine, to się zabij, ale zrób to sam... beze mnie. 

Jurieu: Musisz zrozumieć.

Octave: Jedno rozumiem: zwariowałeś.





Ujęcie 38, z niskiej perspektywy, średnie zbliżenie na Jurieu, zwróconego w trzech czwartych do kamery, i Octave'a, widocznego od tyłu w trzech czwartych, dominującego nad Jurieu.


Jurieu, głośno, gestykulując: Oczywiście!... Zwariowałem!... 

Octave: Skoro jesteś wariat, to zajmij się sobą. Mnie zostaw w spokoju! 

Jurieu: Aha! Chciałbyś mnie zamknąć w więzieniu, prawda? Tak naprawdę, kochasz ją: jesteś o mnie zazdrosny.


Ujęcie 39, z odwrotnej perspektywy: Octave, widziany z przodu w trzech czwartych, i Jurieu, widziany od tyłu w trzech czwartych.


Octave: Tak, kocham ją, na swój sposób. I dlatego nie chcę, żebyś traktował ją jak kieliszek wina. Ta dziewczyna jest dla mnie jak siostra. Spędziłem z nią całą młodość. Jej ojciec, stary Stiller, był nie tylko największym dyrygentem na świecie, ale też najlepszym człowiekiem, jakiego znałem. Kiedy chciałem uczyć się muzyki i pojechałem do niego do Austrii, do Salzburga, przyjął mnie jak syna, a ja nigdy nie okazałem mu wdzięczności. On nie żyje, więc mogę opiekować się jego córką. I będę się nią opiekował. Ona tego potrzebuje. Bo dziewczyna nie jest u siebie w domu, jest w obcym kraju; ludzie wokół niej nie mówią jej językiem.


Ujęcie 40.

Zbliżenie na Jurieu z dołu, na tle nieba.


Jurieu: Dobrze, jeśli chcesz, żeby Christine była szczęśliwa, pozwól jej pójść ze mną… bo ją kocham. Och! W każdym razie, szkoda, że ​​jest z tym idiotą La Chesnaye, z jego polowaniami, zamkiem, mechanicznymi ptakami, z tym snobem, który jej nie kocha i ją oszukuje!


Ujęcie 41.

Zbliżenie na Octave'a z niskiej perspektywy.


Octave: La Chesnaye może i jest snobem, ale przynajmniej twardo stąpa po ziemi… a ty bujasz w obłokach. Kiedy nie jesteś w samolocie, popełniasz jedną głupotę za drugą… Weźmy na przykład tę sprawę z radiem. 


Ujęcie 42.

Dwóch mężczyzn stoi naprzeciwko siebie w średnim zbliżeniu.


Jurieu w marynarce w pepitkę, Octave w płaszczu przeciwdeszczowym i zniszczonym kapeluszu. Widziani lekko z dołu, Jurieu dominuje nad Octavem, który patrzy na niego w górę.


Jurieu, zaskoczony: Jaką sprawę z radiem?

Octave: Tak... na lotnisku Le Bourget... kiedy przyleciałeś... Robiąc zamaszyste gesty... z Ameryki. Przylatujesz z Ameryki, bijąc mnóstwo rekordów... nawet nie wiem, jakich. Zostajesz wspaniale przyjęty. Są ministrowie i tłumy. Ludzie wygłaszają przemówienia. A ty, zamiast odegrać swoją rolę narodowego bohatera, spokojnie i skromnie, zamiast stanąć przed mikrofonem i zacząć przemawiać do słuchaczy... zaczynasz opowiadać im o Christine... o której nigdy nie słyszeli... o Christine, publicznie... tak po prostu. A potem dziwisz się, że ona zamyka ci drzwi przed nosem.


Ujęcie 43.

Zbliżenie na obu: Jurieu w ujęciu trzy czwarte od przodu, Octave w ujęciu trzy czwarte od tyłu, na pierwszym planie.


Jurieu: Ale ja przeleciałem przez Atlantyk tylko z jej powodu, rozumiesz... To ona mnie zachęcała. Więc kiedy zobaczyłem po wylądowaniu, że jej nie ma... 


Ujęcie 44

Ujęcie odwrotne: Jurieu widziany w ujęciu trzy czwarte od tyłu na pierwszym planie, a Octave w ujęciu trzy czwarte od przodu.


Octave: Zapominasz, że ona jest kobietą z towarzystwa... a ten świat ma swoje zasady – bardzo sztywne.


Ujęcie 45.

Zbliżenie na nich, stojących naprzeciwko siebie.


Jurieu: Och! Przestań z tymi pouczeniami! Nie potrzebuję pouczeń: muszę zobaczyć Christine... Odwraca się do kamery. Rozumiesz, Octave, kocham ją.  Odwraca się z powrotem do Octave'a. Jeśli jej nie zobaczę... umrę.

 Octave, poważnie, zwracając się do Jurieu: Jeszcze ją zobaczysz. 

 Jurieu: Naprawdę tak myślisz?

Octave: Tak, tak, jeszcze ją zobaczysz... Zajmę się tym osobiście.

Wyciemnienie.