Góra Zamkowa w Wilnie
Nie tak dawno, siedem i trzynaście lat temu, we Francji i we Włoszech odrestaurowano wielką księgę o Polsce – tomy spore, jak podręcznik akademicki, dużo ilustracji (w oryginale elegancko przysłonięte bibułką). Wydawana była w Paryżu przez kilka lat od roku 1835, jako dwu-, trzy-, lub jednotomowa edycja. Taki miała tytuł:
LA POLOGNE HISTORIQUE, LITTÉRAIRE, MONUMENTALE itd. po francusku, czyli:
POLSKA HISTORYCZNA, LITERACKA, MONUMENTALNA
I MALOWNICZA,
lub
ZARYS HISTORYCZNY. ZABYTKI, MONETY, MEDALE, STROJE, BROŃ;
PORTRETY, SZKICE BIOGRAFICZNE, EFEMERYDY; OBRAZY, ZAMKI, BUDYNKI, KOŚCIOŁY, KLASZTORY;
KULTY RELIGIJNE, OSOBLIWOŚCI PRZYRODNICZE;
OBRAZY PRZEDSTAWIAJĄCE ZWYCZAJE, CEREMONIE CYWILNE, WOJSKOWE I RELIGIJNE, TAŃCE; OPOWIEŚCI, LEGENDY, TRADYCJE LUDOWE, WRAŻENIA Z PODRÓŻY, GEOGRAFIA, STATYSTYKA, BIZNES: LITERATURA, POEZJA, SZTUKI PIĘKNE, TEATR, MUZYKA:
NAPISANE PRZEZ STOWARZYSZENIE LITERATÓW POLSKICH.
ZDOBIONE RYCINAMI
Była to ówczesna wikipedia o Polsce. Liderował przedsięwzięciu Leonard Chodźko, krewny opisywanego tu wcześniej Aleksandra. Występowała w tej polskopedii francuskiej żona Leonarda, Olimpia, jako autorka dziesięciu artykułów-esejów – na przykład o zamku w Janowcu, o Nowogródku, o kampanii moskiewskiej w 1812 r., a też o osobach: o Tenczyńskim, o panu Twardowskim, o Aldonie.
Jeśli Olimpię odszukać w dzisiejszej wikipedii, od razu widać, że pani owa zasłużyła sobie na osobną księgę. Jest osobna opowieść autorstwa Mario Vargasa Llosy (Raj tuż za rogiem) o adoratorce Olimpii, Florze Tristan, a o niej samej polskie internety głucho dudnią jak puste garnki. W Sieci niewiele da zmiana imienia na Olympe, którym się w "Polsce historycznej" podpisywała. Nie wiem, co w długim tytule rozumieć jako "efemeryda", ale w dziejach okazało się, że dziwnie efemerydalna jest Olimpia Chodźko.
Nie będę streszczał o co chodzi z Florą Tristan, żeby opisać Olimpię, bo uważam, że kto jak kto, ale czytelniczki polskie powinny dzięki Olimpii poznawać Florę, a nie na odwrót (albo przynajmniej mieć dwie ścieżki), ogólnie więc tylko, że Flora narozrabiała znacznie szumniej niż Olimpia.
Wezmę ostatni z wymienionych przykładowo tekstów Olympe, czyli "Aldonę". Ale nie opiszę Aldony Anny Giedyminówny (teraz już nawet z ekranów znanej), lecz Aldonę z "Legendy litewsko-polskiej z XIV wieku" jak swój esej-nowelę zatytułowała Olimpia.
W legendzie tej Aldona jeszcze jest tylko litewskiego imienia, jeszcze jest dziewczęciem, księżniczką na dworze ojca Giedymina, ale już ma około piętnastu lat, czyli że to panna na wydaniu. W tym samym czasie syn króla Łokietka, Kazimierz, też ma piętnaście lat, a ponieważ obaj władcy mają duże kłopoty z Krzyżakami, postanawiają nie wybijać sobie nawzajem ludności, jak do tej pory, lecz ruszyć razem na zakon. W tym celu ustalają małżeństwo swoich dzieci.
Z poselstwa polskiego do Giedymina wymienieni są – Spytek z Mielsztyna, Krystyn z Ostrowa, Jakub Kotwicz i Zygmunt z Szamotuł. W legendzie jest istone, skąd był Zygmunt, bo Szamotuły zasłynęły w historii kompozytorem Wacławem, a jeśliby miasto muzycznie było natchnione, pełne grajków i śpiewaków, to Zygmunt może prapradziadem Wacława.
Aldona była księżniczką muzykalną, roztańczoną, grającą na lutni. Taką się ją w legendzie spotyka, kiedy już opisane zostaną na paru stronach ceregiele dyplomatyczne, jak Polaków przyjęto, jak im przyznano najlepsze komnaty, jak upewniano, że podawane wino nie jest zatrute – i inne uprzejmości polityczne i dworskie.
Ambasadorowie polscy to byli swaci, mieli załatwić małżeństwo Kazimierza i Aldony. Podobno jej siostra Danmila była panną atrakcyjniejszą z urody albo przynajmniej znającą kunszt ekspozycji i roztaczania wdzięków, miała "przenikliwy urok", ale Aldona była nieskazitelnej urody dziewczęcej i panieńskiej doskonałości. Obie towarzyszyły panom w uroczystej biesiadzie, którą celebrował kasztelan grodzieński, Dawid. To on "przyjmował gości po królewsku, urządził wspaniałe przyjęcie, zapewnił pyszne jedzenie, wykwintne i obfite, tak że niczego nie przeoczono, a stoły były wpaniale zastawione od rana do wieczora".
Dawid, wiedząc, że Aldona "namiętnie kocha muzykę", uprosił panów Zygmunta i Krystyna, by zagrali na lutniach i zaśpiewali. Dziewczęce wrażenia tak opisała Olimpia: "Jej radość była szaleństwem, jej szczęście upojeniem, pieśń oraz słodkie dźwięki lutni, wprawiały ją w niewysłowione uniesienia. Całowała ręce ojca, wzdychała. Może muzyka objawiła jej miłość!"
Wspomina się, że Aldona była ulubionym dzieckiem Giedymina spośród licznego rodzeństwa. Tak tylko można wytłumaczyć sobie, że ojca książęcy gniew nie poniósł podczas następującej rozmowy z córką: "Zapytałem cię o zdanie na temat polskich ambasadorów, czy nie żywisz odrazy do ich narodu. Bo gdybyś tak czuła, musiałabyś swe uczucia poświęcić dla ojczyzny, gdyż nasze interesy wymagają sojuszu z Polską, a król Władysław Łokietek stara się o twoją rękę dla swojego jedynego syna."
Aldona odrzekła: "Ojcze, będę szczera, bo zawsze byłeś dla mnie sprawiedliwy i dobry. Otworzę swoje serce. Jakże mam odpowiedzieć na propozycję, którą mi składasz? Jestem pod wrażeniem głosu tego młodego śpiewaka, bo nagle zrozumiałam czym są uczucia szczęścia w życiu, których dotąd nie dostrzegałam. Widzieć i słuchać Zygmunta zawsze, bez przerwy wydaje mi się czymś dużo lepszym niż korona."
Ojciec odpowiada dobrotliwie, ale nieustępliwie: "Aldono, nie drażni mnie twój opór, twoja szczerość to skarb, którego się nie wyrzeknę, lecz wiedz, że dusza księżniczki musi znać tylko jedną cnotę – poświęcenie namiętności dla idei i siły. Jako królowa Polski musisz zapomnieć o kaprysach młodości, musisz też wyrzec się wiary przodków i to rozstrzygnąć przed własnym sumieniem."
Dziewczyna najwyraźniej próbuje się ratować, wspominając, że wielki kapłan litewski, Krewe Kreweyto nigdy jej tego nie wybaczy i będzie ją ścigał za krzywoprzysięstwo. Na co ojciec odpowiada, że ma dość siły, by zwalczyć jego potęgę, a na razie zastrzega, żeby o małżeństwie nie wspominać i żeby wszyscy sądzili, że poselstwo polskie ma tylko jeden cel – spory z Krzyżakami. Dodaje zarazem, najwyraźniej szeptem i tylko do wiadomości Aldony: "Pomyśl przede wszystkim, że zostając królową, staniesz się chrześcijanką, a religia Chrystusa, jak mi powiedziano, jest pełna nadziei i pocieszenia; zupełnie przeciwna naszej, brzydzi się krwią; nasze bóstwa są groźne, a Bóg chrześcijan jest miłosierny."
Trochę później, może już wieczorem, księżniczka będąc w swoich komnatach, usłyszała niedaleko od jej okien głos Zygmunta, który akompaniując sobie na lutni, śpiewał pieśni krakowskie. A śpiewał niezwykle żarliwie, z ekspresją której nie sposób się nauczyć, bo melodia na litewskiej ziemi grana, przywodziła mu na myśl nieobecną ojczyznę, więc wydobywała się z serca, jak westchnienie miłości. "Aldona, szczęśliwa, upojona, odurzona, wyszła z zamku i, jakby przyciągnięta magiczną mocą, wyszła na spotkanie Zygmunta."
"Ach! – wyznała mu – gdybym mogła cię zawsze widzieć i słyszeć. Mowiono mi różnie o szczęściu, ale teraz wiem, że moje szczęście to ty. Dźwięk twego głosu przenika całą mą duszę, chciałabym umrzeć, słuchając twego głosu."
Zygmunt w jednej chwili zrozumiał, że znalazł się w fatalnej sytuacji. Snujący legendę narrator Olimpii twierdzi, że nagle musiał zareagować bardziej stanowczo niż święty, niż filozof, niż dworzanin-dyplomata, by wyjść z zaplątania z honorem wobec zalotów pięknej narzeczonej polskiego księcia i córki Wielkiego Księcia Litwy. "Uzbroił się w całą odwagę i rzekł nie bez wzruszenia – Raczysz zapominać o dzielącej nas przepaści; muszę ci przypomnieć, że twoje łaskawe tu przyjście, mogłoby być źle zinterpretowane; sami tu i o tej porze, co by ludzie pomyśleli!"
Aldona w dziecięcej naiwności nie spodziewała się przeszkód, albo wierzyła, że może je pokonać, ale słowa Zygmunta ukazały jej własne złudzenia i beznadzieję.
"Łzy popłynęły z jej oczu. – Żegnaj, rzekła, nie zapomnę mej miłości, byłeś duszą mojej duszy."
Ledwie to wyznała, zauważyła cienie dwóch mężczyzn, czarno odzianych, skrytych w mroku, którzy spostrzeżeni, uskoczyli i znikli w zamkowym ogrodzie. "Szpiegują nas, uciekajmy, powiedziała, ci ludzie to zapowiedź nieszczęścia. Ale zanim się rozstaniemy, chcę cię jutro zobaczyć tutaj o tej samej porze."
Rano, zaledwie o wschodzie słońca, nim księżniczka wstała na dobre, do zamku przyszedł arcykapłan. O tej porze nikt księżniczki widzieć nie mógł, ale on wymógł na służbie spotkanie. "Pani, rzekł, po kraju krążą straszne wieści, krążą, ale nie chcę w nie uwierzyć, że twój ojciec chce ci dać za męża syna chrześcijańskiego króla."
"Moim pierwszym, moim jedynym obowiązkiem jest posłuszeństwo; nie będę się sprzeciwiać woli mojego ojca”. — „To już koniec dla ciebie, Pani, jeśli zgodzisz się na ten niegodny sojusz, stracisz siebie i poświęcisz swój kraj! Jak wielki książę może nie brzydzić się imieniem chrześcijańskim? Lecz jeśli los tak przepowiedział, jeśli masz zostać królową Polski, przysięgnij mi, że pozostaniesz wierna religii swoich ojców."
"Co mogę obiecać, gdy wszystkie moje uczucia są zmącone? Nie polegam już na sobie."
"Miej do mnie pełne zaufanie, a będę cię strzegł z przyjacielską troską."
"No więc, Kreweyto, powierzam ci mój los; wyjawiam ci mój sekret: kocham Zygmunta. Jeśli moc naszych bogów sprawi, że podzieli moją miłość, przysięgam, że pozostanę poganką! Przemów do Zygmunta, błagaj go za mnie, a czegokolwiek zażądasz, spełnię to."
"Bądź posłuszna mojej radzie, a ja odpowiem za Zygmunta. Tej nocy pójdziesz do świątyni Perkounasa, przyjdziesz tam sama, rozumiesz! Oto klucz do sekretnych drzwi, przez które wejdziesz; następnie dojdziesz do podziemnego korytarza, a na końcu znajdziesz dużą salę oświetloną lampą; tam się zatrzymasz."
Zygmunt nie chcąc zlekceważyć żądania Aldony stawił się wieczorem w ogrodzie zamkowym, ale w towarzystwie Krystyna Ostrowskiego. Polacy czekali długo, ale księżniczka nie przychodziła.
"Aldona przeszła podziemnymi korytarzami i dotarła do wielkiej sali. Kreweyto wpatrywał się w święty ogień; obok niego stali dwaj mężczyźni ubrani na czarno.
„Witaj” – powiedział Kreweyto, widząc Aldonę – „święta, córko Giedymina, padnij na twarz przed naszymi bóstwami; twoje modlitwy zostaną wysłuchane, lecz bóg Patrimpas żąda od ciebie wielkich ofiar; czy starczy ci sił, by je spełnić?” „Rozkazuj, potężny Kreweyto” – rzekła odważnie Aldona – „żadnej próby się nie boję”. Arcykapłan rzucił jałowiec w ogień i zawołał: „Od dziś Zygmunt jest twoim niewolnikiem! Twoja namiętność poruszy jego serce i wymaże nawet wspomnienie innej miłości; on będzie cię kochał, a ty będziesz nad nim panowała; nasi bogowie cię poprą, lecz biada ci, jeśli ugniesz się przed ojcem! Biada ci, jeśli połączysz swój los z losem chrześcijańskiego księcia!"
"Nie leży w mojej mocy wyrwać z serca uczucie, które mnie pochłania i które dało mi życie; lecz nieposłuszeństwo ojcu jest niemożliwe; moja osoba należy do niego, moja namiętność należy do mnie!
"Czy sprzeciwiasz się najwyższej woli, która przemawia do ciebie przez moje usta!..."
W tej chwili rozległ się huk niczym grzmot, który rozbrzmiał pod sklepieniami świątyni, a Aldona krzyknęła donośnym głosem: „Nie, nie, nie sprzeciwię się ojcu”.
„Niech więc zginie” – rzekł arcykapłan i natychmiast dwaj mężczyźni ubrani na czarno schwytali Aldonę i poprowadzili ją w stronę drzwi prowadzących do lasu, gdzie składane były ofiary z ludzi."
Krzyki Aldony usłyszeli Zygmunt i Krystyn. Zaatakowali czarnych zabójców. Jednego z nich zabił Krystyn, a drugi uciekł. Hałasy zbudziły straż zamkową, zawiadomiono Wielkiego Księcia. Niedoszły zabójca Aldony skrył się w podziemiach arcykapłana. Do niego poszedł sam Książę.
"Arcykapłan stanął przed nim: „Panie mój” – rzekł – „wydarzenia tej nocy są początkiem nieszczęścia, które zagraża Litwie; związek, który planujesz, jest zbrodnią; Jako głowa pogańskiej religii muszę chronić lud w jego wierzeniach; ten związek jest potępiony przez wszystkich… Czy chcesz, aby twoja córka dwukrotnie została krzywoprzysiężną; przeciwko swoim bogom i przeciwko swojej miłości, gdyż kocha Zygmunta?”
„Książęta” – odparł Giedymim – „nie powinni mieć uczuć; pobożność i obowiązek, to jest ich życie. Moja córka może i patrzyła łaskawie na tego młodego pana, ale znam ją i wiem, że zawsze będzie umiała się poświęcić, gdy interes ojczyzny będzie tego wymagał."
„Panie, twoja ślepota sięga zenitu; księżniczka zlekceważyła obowiązki wynikające ze swojej rangi, jej wina nie jest już dla mnie tajemnicą, a ja mam świadka, który potwierdzi prawdziwość tego, co mówię”.
„Niech ten świadek się stawi!” – powiedział rozgniewany książę. Arcykapłan wyszedł na chwilę i przyprowadził z powrotem powiernika swojej zbrodni, tego, który uniknął miecza Zygmunta.
„Ten człowiek” – rzekł Kreweyto – „był narzędziem mojej sprawiedliwości, moje sumienie mnie rozgrzesza”.
„Powinienem się na tobie zemścić, Kreweyto, ale żal mi cię, bo padłeś ofiarą piekielnej intrygi; ten człowiek, którego mi przyprowadzasz na świadectwo, jest zdrajcą i oszczercą” – i podszedłszy do niego, zerwał czarną szatę, która go okrywała. Jakież było zdziwienie arcykapłana, gdy ujrzał strój i krzyż krzyżacki! „To ten, któremu zaufałeś” – powiedział książę – „jako godnemu wyznawcy pogańskiej wiary, ciało jego wspólnika wyjawiło mi całą prawdę”. »
Kreweyto milczał. „Życie tego nędznika jest w moich rękach” – powiedział książę – „ale nie chcę się kalać morderstwem haniebnego człowieka; niech odejdzie i zaniesie hańbę do swoich, niech doda do ich zdrad historię swoich zbrodni i zdrad. Pewnego dnia Polska i Litwa będą walczyć z Zakonem Krzyżackim, ale będą walczyć lojalnie; perfidia jest bronią nikczemnej sprawy; a teraz opuść moje włości”. Następnie, zwracając się do arcykapłana, rzekł: „Te wydarzenia muszą być dla ciebie przedmiotem medytacji; siła większa od twojej kierowała wszystkim; nic nie może przeszkodzić mojemu sojuszowi z Polską. Wiem, że będę musiał pokonać wielkie trudności, ale jeśli moje życie nie będzie wystarczająco długie, moi następcy będą kontynuować moje dzieło. Litwa stanie się chrześcijańska, Polska i Litwa będą miały jednego pana i tę samą wiarę, będę pierwszym ogniwem w niezniszczalnym przymierzu."
Tak się kończy legenda o Litwince Aldonie, żonie Kazimierza Wielkiego, królowej Polski, napisana przez Olimpię Chodźko.

.%20Tome%20premier.%20Tome%20deuxieme.%20Tome%20troisieme%20et%20dernier..png)
