niedziela, 24 sierpnia 2025

Lisek Rudzielec.

 




W plebiscycie, który niedawno przeprowadziłem wśród znających książkę Emilii, najfajniejszą postacią okazał się bajkowy Lisek, występujący w tekście pod tytułem "Ohnivak". Autorem oryginalnej opowieści był Karel Jaromir Erben, który ją napisał o wiele barwniej i znacznie sympatyczniej niż Bracia Grimm swoją wcześniejszą wersję historii o Ptaku Ognistym, kradnącym złote jabłka. Jaromir dał tytuł: "Pták Ohnivák a liška Ryška", co znaczy, że występuje Lisek Rudzielec, czy jakoś tak.  Podobny zwierzak w naszych bajkach nazywa się Lisek Chytrusek, ale on chyba nie bierze udziału w poszukiwaniach Ognistego Ptaka. 


Emilia powtórzyła słowo "Ohnivak" za Aleksandrem Chodźką. Dla Anglików i Francuzów ono jest bez wątpienia kompletnie egzotyczne i chyba tym miało zwracać uwagę, a nie "ognistym" skojarzeniem słowiańskim. Czytelnicy A. i F. wiedzą, przynajmniej tyle, że to nie lisek nazywa się Ohnivak,  gdyż ptak pojawia się w bajce wcześniej niż Rudzielec i muszą się domyśleć, że oba stwory są w niej konkurencyjne i równie istotne. Czesi mieli to przez Jaromira podane na łopatce tytułu. A. i F. muszą się też intensywniej domyślać, że bajka tak naprawdę nie jest o dwóch braciach złych i trzecim dobrym, ani o przecudnej Złotowłosej, tylko o ptaku i lisku. Zdradzę tu, ubolewając, że czeski Rudzielec w wersji francuskiej i angielskiej nie ma imienia. W obydwu jest zwyczajnym "renard" i "fox". Winny temu jest, niestety, pan Aleksander. Ja bym był, jakby robić inny plebiscyt, za francuskim Roux i angielskim Ruddy.


° ° °


Zaczynem fabuły jest wyprawa książąt po Ognistego Ptaka, gdyż Królowi Ojcu odechciało się bez niego żyć. Lisek zjawia się w bajce, gdy bracia ruszają na poszukiwania:



«Najstarszy nie zatrzymywał się, aż dotarł na szczyt wysokiej góry; tam zsiadł z konia i pozwolił mu się paść, podczas gdy sam jadł śniadanie. Nagle nadbiegł rudy lis i przemówił ludzkim językiem: „Proszę cię, wspaniały książę, daj mi kawałek tego, co jesz; jestem bardzo głodny”.

W odpowiedzi książę strzelił z kuszy, ale nie wiadomo, czy strzała trafiła, ponieważ lis zniknął i już się nie pojawił.


Drugi brat, bez żadnych przygód, dotarł do rozległego wrzosowiska, gdzie zatrzymał się na posiłek. Rudy lis ukazał się i jemu i błagał o jedzenie; on jednak również odmówił głodnemu lisowi i strzelił do niego. Zwierzak zniknął jak poprzednio.


Najmłodszy podróżował, aż dotarł do brzegów rzeki. Czując zmęczenie i głód, zsiadł z konia i zaczął jeść śniadanie; gdy jadł, nadbiegł rudy lis. „Proszę, młody panie” – powiedział lis – „daj mi kęs, żebym zaspokoił głód”.

Książę rzucił mu kawałek mięsa i przemówił do niego życzliwie.

„Podejdź bliżej, nie bój się, mój rudy lisie; widzę, że jesteś bardziej głodny niż ja, ale wystarczy dla nas obu”.

I podzielił cały swój zapas na dwie równe części, jedną dla siebie i jedną dla biednego rudego lisa.

Kiedy ten najadł się do syta, rzekł: „Nakarmiłeś mnie obficie i życzliwie, w zamian będę ci dobrze służył; dosiądź konia i jedź za mną. Jeśli zrobisz wszystko, co ci każę, Ptak Ognisty będzie twój”.

Po czym ruszył biegiem przed jeźdźcem, torując mu drogę puszystym ogonem. Tą cudowną miotłą ścinał góry, zasypywał wąwozy i przerzucał mosty nad rzekami.»

 


ilustracja A.Scheiner


Podoba mi się, że kita, "cudowna miotła",  jest tak wielka, jak reszta lisa.




Potem lis radzi chłopakowi po raz pierwszy:


«– Ognisty Ptak jest w tym zamku – powiedział lis. – Musisz wejść dokładnie w południe, bo wtedy strażnicy będą spać, a ty przejdziesz niezauważony. Przede wszystkim nigdzie się nie zatrzymuj. W pierwszym pomieszczeniu znajdziesz dwanaście ptaków czarnych jak noc, w złotych klatkach; w drugim dwanaście złotych ptaków w drewnianych klatkach; w trzecim Ptaka Ognistego na swojej grzędzie. Obok niego znajdują się dwie klatki, jedna drewniana, a druga złota; koniecznie włóż go do drewnianej klatki – pożałowałbyś, gdyby trafił do złotej.

Książę wszedł do zamku i zastał wszystko dokładnie tak, jak opowiedział mu lis.»



Później radzi mu po raz drugi:


«Książę odszedł z pustymi rękami. „Czemu nie zrobiłeś, jak ci kazałem? Czemu wybrałeś złotą klatkę?” – zapytał lis, zrozpaczony niepowodzeniem wyprawy.

„Przyznaję, że to moja wina” – odparł książę – „ale nie karz mnie gniewem. Chcę twojej rady: powiedz mi, jak mam zdobyć Złotogrzywka?”

„Wiem, jak to zrobić” – odpowiedział rudy lis – „i pomogę ci raz jeszcze. Jedź za mną i rób, co ci każę”.

Lis pobiegł przodem, torując drogę puszystym ogonem. Książę galopował za nim, aż dotarli do zamku zbudowanego w całości ze srebra.

„W tym zamku mieszka Koń ze Złotą Grzywą” – powiedział lis. „Musisz wyruszyć dokładnie w południe, kiedy strażnicy śpią; w ten sposób przejdziesz bezpiecznie i cało. Ale pamiętaj, nigdzie się nie zatrzymuj. Musisz przejść przez trzy stajnie. W pierwszej stoi dwanaście karych koni ze złotymi uzdami; w drugiej dwanaście białych koni z czarnymi uzdami; w trzeciej stoi Złotogrzywek przed swoim żłobem, a obok niego dwie uzdy, jedna złota, a druga z czarnej skóry. Nie dotykaj tej pierwszej, bo pożałujesz.”

Książę poczekał do południa, wszedł do zamku, zastając wszystko dokładnie tak, jak przepowiedział lis.»



Lis cierpliwie doradza mu po raz trzeci:


«Lis czekał w lesie na powrót księcia, a gdy zobaczył go wracającego bez konia, bardzo się rozgniewał.

„Czyż cię nie ostrzegałem” – rzekł – „żebyś zadowolił się czarną skórzaną uzdą? Doprawdy, strata czasu, pomagać takiemu niewdzięcznikowi, któremu nie można przemówić do rozsądku”. „Nie bądź zły” – powiedział książę. „Przyznaję, że zawiniłem; powinienem był wykonać twoje rozkazy. Ale okaż mi trochę więcej cierpliwości i pomóż mi wyjść z tej opresji”.


„Dobrze, ale to z pewnością ostatni raz. Jeśli zrobisz dokładnie to, co ci każę, możemy jeszcze naprawić wszystko, co zepsuła twoja nieostrożność. Wsiądź na konia i ruszaj za mną!”

Lis biegł przodem, torując drogę puszystym ogonem, aż dotarli do brzegów Morza Czarnego.

„Ten pałac” – powiedział lis – „to rezydencja władczyni Królestwa Oceanu. Ma trzy córki; najmłodsza nazywa się Złotowłosa. Musisz najpierw udać się do królowej i poprosić ją, aby dała ci za żonę jedną z jej córek. Jeśli przyjmie twoją propozycję, poprosi cię o wybór, ale pamiętaj, żebyś wziął tę księżniczkę, która jest najskromniej ubrana”.»

 




Chłopak "pozyskał" księżniczkę, ale musiał z nią czym prędzej uciekać:


«Książę usłyszał konia zbliżającego się ku niemu z rudym lisem u boku.

„Szybko wsiadaj na mnie” – powiedział koń – „nie ma chwili do stracenia; posadź pannę przed sobą”.

Rumak pomknął jak strzała drogą, którą poprzednio oczyścił puszysty ogon lisa. Tym razem rudy lis, zamiast prowadzić, podążał za nim, a jego ogon czynił cuda: niszczył mosty, otwierał wąwozy, podnosił wysokie góry i przywracał wszystko do dawnego stanu.»



Kiedy ucieczka się udała, lis pokazuje swą lisią chytrość w pierwszym wyczynie:


«Książę czuł się szczęśliwy, jadąc z Księżniczką o Złotych Włosach, ale bardzo go smuciła myśl, że musi porzucić zamiar poślubienia jej i że musi zostawić ją u króla Srebrnego Pałacu: im było bliżej, tym bardziej czuł się nieszczęśliwy. Rudy lis  to zauważył: „Wydaje mi się – powiedział, – że nie chcesz zamienić ślicznej Złotowłosej na Konia Złotogrzywka: prawda? Do tej pory ci pomagałem, zobaczę, co teraz mogę dla ciebie zrobić”.


I powiedziawszy to, wykonał salto nad pniem powalonego drzewa, które leżało w lesie: ku zdumieniu księcia, natychmiast przeobraził się w młodą dziewczynę, dokładnie podobną do Księżniczki Złotowłosej. „Zostaw swoją prawdziwą narzeczoną w lesie” – powiedział przemieniony lis – „zabierz mnie ze sobą i oddaj królowi srebrnego pałacu w zamian za Złotogrzywka. Wróć tutaj i ucieknij z ukochaną panną; ja zajmę się resztą”.»



Lis przemienił się po raz drugi: 



«Pod koniec uczty, gdy wszyscy napili się wina, król zapytał gości o ich opinie na temat wdzięków swojej narzeczonej.

„Jest przepiękna” – powiedział jeden – „właściwie nie mogłaby być piękniejsza; tylko wydaje mi się, że jej oczy są trochę podobne do lisich”.

Ledwo wypowiedział te słowa, gdy królewska panna młoda zniknęła, a na jej miejscu siedział rudy lis, który jednym skokiem zniknął za drzwiami, by dołączyć do księcia. Zamaszystymi uderzeniami puszystego ogona przewracał mosty, otwierał na nowo przepaście i wznosił góry; ale to była ciężka praca dla rudego liska i dogonił uciekinierów dopiero u bram miedzianego zamku. Tam lis wykonał salto i przeobraził się w konia ze złotą grzywą. Książę wszedł do miedzianego zamku i wymienił przemienionego lisa na ognistego Ognistego Ptaka, nie wzbudzając u króla podejrzeń. Rudy lis, oszukawszy kolejnego monarchę, przybrał swoją postać i pospieszył za odchodzącym księciem, którego dogonił dopiero nad brzegiem rzeki, gdzie się poznali.

„Teraz jesteś, książę” – powiedział rudy lis – „w posiadaniu Ognistego Ptaka, konia Złotogrzywka i masz obok siebie piękną Złotowłosą. Odtąd poradzisz sobie bez mojej pomocy, wracaj więc do domu ojca w pokoju i radości; ale ostrzegam, nie zatrzymuj się nigdzie po drodze, bo jeśli to zrobisz, spotka cię nieszczęście”.

Z tymi słowami rudy lis zniknął, a książę wędrował bez przeszkód.»



Nie tak bardzo "bez przeszkód", gdyż w umówionym miejscu spotkania braci, obaj starsi z zawiści zabili najmłodszego. Potem porwali Złotowłosą i  konia Złotogrzywka.



«Kiedy rudy lis przechodził przez las, natknął się na zmasakrowane ciało najmłodszego brata i natychmiast zabrał się do składania rozrzuconych kawałków, lecz nie był w stanie przywrócić im życia. W tym momencie nadleciał kruk w towarzystwie dwóch piskląt. Lis przycupnął za krzakiem;  gdy jeden z młodych ptaków wylądował na martwym ciele, by się pożywić, schwycił go i udawał, że go dusi.

Na to ptak-rodzic, pełen troskliwej miłości i strachu, usiadł na pobliskiej gałęzi i zaskrzeczał, mówiąc: „Puść moje biedne pisklę. Nie wyrządziłem ci krzywdy ani cię nie zmartwiłem; puść go wolno, a przy pierwszej okazji odwdzięczę się za twoją dobroć”. „Właśnie o to chodzi” – odpowiedział rudy lis. – Jeśli przyniesiesz mi trochę Wody Śmierci i Wody Życia z Morza Czerwonego, pozwolę twojemu pisklęciu bezpiecznie odejść”. 

Stary kruk obiecał przynieść wodę i natychmiast odleciał.Za trzy dni powrócił, niosąc w dziobie dwie małe butelki, jedną pełną Wody Śmierci, a drugą Wody Życia. Kiedy rudy lis je otrzymał, najpierw wypróbował ich działanie – pogryzł małego kruka, poskładał kawałki i polał je Wodą Śmierci. Natychmiast stały się całym ptakiem, bez śladu ran. Skropił go Wodą Życia, na co młody kruk rozpostarł skrzydła i odleciał do swojej rodziny.

Rudy lis powtórzył wszystko na ciele młodego księcia, z tym samym szczęśliwym rezultatem. Obudzony książę, powiedział tylko: „Ojej! Jak przyjemnie mi się spało!”.

„Wierzę ci” – rzekł rudy lis – „spałbyś bez końca, gdybym cię nie zbudził. A jakiż z ciebie głupi młodzieniec: czyż nie rozkazałem ci wyraźnie, żebyś nigdzie się nie zatrzymywał, tylko wracał prosto do domu twego ojca?”.

Opowiedział, co zrobili jego bracia, i zdobywszy dla księcia chłopską szatę, zaprowadził go na skraj lasu, w pobliże pałacu królewskiego, gdzie go zostawił.»


Tym razem lis ostatecznie zostawił Księcia samemu sobie.


° ° °


Można by uznać, że lisie porady są dziwnie dwuznaczne. Rudzielec bystrze zauważa, że książę ze Złotowłosą wpadli sobie w oko i że ona dla młodziana najważniejsza z pozyskanych cudów. Ale to właśnie głupota księcia sprawiła, że do niej dotarł. Lis go nieźle za głupotę obsztorcowuje, choć chyba się domyślał od początku, jaki będzie finał. Nawet lisim okiem nie mrugnął, że wie. A może nie był wielokrotnej "głupoty" księcia pewien, może go podpuszczał, może piętrzył trudności, żeby sobie rozwiać wątpliwości? Albo może nie był pewien pomysłów i wyborów Złotowłosej? Co facet zrobi, raczej przewidywał, ale co do kobitki chyba nie za bardzo ogarniał. Pomagał mu ją spotkać i nie pomagał, żeby mu się za lekko i za łatwo panna nie dostała. W końcu przecież wychodzi na jaw, że lisio przewrotnie Rudzielec swacił i raił.  Gdy się dowiaduje,  że ona, przez braci do pałacu porwana, za zabitym oczy wypłakuje, włosów nie czesze, mizernieje i widać, że umrze niebawem, wraz z ginącymi w oczach ojcem-królem, koniem i ptakiem, królewicza ożywił. Czym swatów dokończył i z bajki zniknął.