czwartek, 19 stycznia 2023

Zbliżenia z Andriollego.

 Wybór  ilustracji E. M. Andriollego do "Pana Tadeusza" 

z wydania lwowskiego z roku 1882.



Niespodziewane spotkanie Tadeusza z Zosią tuż po jego przyjeździe do Soplicowa.







I wionęła ogrodem, przez płotki, przez kwiaty, 
I po desce opartej o ścianę komnaty... 
Nim spostrzegł się, wleciała przez okno, świecąca, 
Nagła, cicha i lekka, jak światłość miesiąca. 
Nucąc chwyciła suknie, biegła do zwierciadła: 
Wtem ujrzała młodzieńca i z rąk jej wypadła 
Suknia, a twarz od strachu i dziwu pobladła. 
Twarz podróżnego barwą spłonęła rumianą, 
Jak obłok, gdy z jutrzenką napotka się raną*. 
Skromny młodzieniec oczy zmrużył i przysłonił, 
Chciał coś mówić, przepraszać; tylko się ukłonił 
I cofnął się. Dziewica krzyknęła boleśnie, 
Niewyraźnie, jak dziecko przestraszone we śnie; 
Podróżny zląkł się, spojrzał; lecz już jej nie było. 
Wyszedł zmieszany i czuł, że mu serce biło 
Głośno, i sam nie wiedział, czy go miało śmieszyć 
To dziwaczne spotkanie, czy wstydzić, czy cieszyć.

* wyraż. starod., znaczy – wczesną
° ° °




Telimena flirtuje z Tadeuszem podczas pierwszej, tłumnej kolacji Sopliców i ich gości w zamku Horeszków








Te wszystkie Tadeusza cnoty i zalety 

Ściągnęły wzrok sąsiadki, uważnej kobiety. 

Zmierzyła jego postać kształtną i wysoką, 

Jego ramiona silne, jego pierś szeroką, 

I w twarz spojrzała, z której wytryskał rumieniec, 

Ilekroć z jej oczyma spotkał się młodzieniec: 

Bo z pierwszej lękliwości całkiem już ochłonął, 

I patrzył wzrokiem śmiałym, w którym ogień płonął. 

Również patrzyła ona: i cztery źrenice 

Gorzały przeciw sobie jak roratne świéce. 

 

Pierwsza z nim po francusku zaczęła rozmowę.


° ° °


Wybór  ilustracji E. M. Andriollego do "Pana Tadeusza" 

z wydania lwowskiego z roku 1882.


Tajemniczy bernardyn Robak przynosił na Litwę wieści o wojnach cesarza Napoleona i o walkach polskich legionów w jego armiach.





Czasem do Litwy kwestarz z obcego klasztoru 
Przyszedł, i kiedy bliżej poznał Panów dworu, 
Gazetę im pokazał wyprótą z szkaplerza.
Tam stała wypisana i liczba żołnierza,
I nazwisko każdego wodza legionu,
I każdego z nich opis zwycięztwa lub zgonu. 
Po wielu latach, pierwszy raz miała rodzina 
Wieść o życiu, o chwale i o śmierci syna: 
Brał dom żałobę, ale powiedzieć nie śmiano 
Po kim była żałoba; tylko zgadywano
W okolicy, i tylko cichy smutek Panów, 
Lub cicha radość, była gazetą ziemianów.

Takim kwestarzem tajnym był Robak podobno...




 ...Postać Bernardyna 

Wydawała, że mnich ten nie zawsze w kapturze 
Chodził, i nie w klasztornym zestarzał się murze. 
Miał 0n nad prawem uchem, nieco wyżej skroni, 
Bliznę wyciętej skóry na szerokość dłoni,
I w brodzie ślad niedawny lancy lub postrzału;
Ran tych nie dostał pewnie przy czytaniu mszału. 
Ale nie tylko groźne wejrzenie i blizny,
Lecz sam ruch i głos jego miał coś żołnierszczyzny.

Miał pełno interesów: to listy odbierał,
Których nigdy przy obcych ludziach nie otwierał, 
To wysyłał posłańców, ale gdzie i po co
Nie powiadał; częstokroć wymykał się nocą
Do dworów pańskich, z szlachtą ustawicznie szeptał...





° ° °




Hrabia, potomek Horeszków, właściciel zamku, który zamierzał sprzedać Soplicom, dowiaduje się od klucznika Gerwazego, że ostatniego pana na zamku, Stolnika Horeszkę, dawno temu zabił niefortunny konkurent do ręki Ewy Horeszkównej, Jacek Soplica, który potem uciekł w świat i uniknąl kary.




Hrabia...
Pierwszy raz widział zamek z rana, i nie wierzył,
Że to były też same mury; tak odświeżył
I upięknił poranek zarysy budowy...

Wtem, spojrzawszy w bok — ujrzał o dwadzieścia kroków 
Człowieka...

Szlachcic to był, służący dawnych zamku panów,
Pozostały ostatni z Horeszki dworzanów;

Starzec wysoki, siwy, twarz miał czerstwą, zdrową, 
Marszczkami pooraną, posępną, surową.
Dawniej pomiędzy szlachtą z wesołości słynął;
Ale od bitwy, w której dziedzic zamku zginął,
Gerwazy się odmienił, i już od lat wielu
Ani był na kiermaszu, ani na weselu;

Skoro ujrzał Hrabiego, czapkę z głowy schwycił, 
I krewnego swych panów ukłonem zaszczycił...

Skłoniwszy się, rzekł smutnie:
...Czyż to prawda, Mopanku, że Pan grosza skąpisz
Na proces, i ten zamek Soplicom ustąpisz?

„Cóż dziwnego?" rzekł Hrabia...
Przyjmę warunki zgody, jakie mi sąd poda."
 „Zgody?" krzyknął Gerwazy, „z Soplicami zgoda?"...

...chwilę trwało milczenie,
Przerwał je starzec trzęsąc wzniesioną prawicą:
„Nie masz zgody Mopanku pomiędzy Soplicą
I krwią Horeszków;"



° ° °

Hrabiego, podglądającego Zosię w ogródku z ogórkami przepłasza bernardyn Robak




Pod płotem (...) pięknie wyrosły... ogród na ogórki. (...)

Pośrodku szła dziewczyna w bieliznę ubrana,

W majowej zieloności tonąc po kolana;

Słomianym kapeluszem osłoniła głowę,

Od skroni powiewały dwie wstążki różowe

I kilka puklów światłych rozwitych warkoczy; 

Na ręku miała koszyk, w dół spuściła oczy. 

Prawą rękę podniosła niby do chwytania.




Pan Hrabia, zachwycony tak cudnym widokiem, 

Stał cicho. 

(...) patrzył z wyciągniętą szyją, jak dziobaty 

Żuraw, z dala od stada gdy odprawia czaty,







Zbudził Hrabiego szelest na plecach i skroni;

Był to Bernardyn, kwestarz Robak; a miał w dłoni 

Podniesione do góry węzłowate sznurki:

„Ogórków chcesz Waść, krzyknął, oto masz ogórki! 

Wara Panie od szkody; na tutejszej grzędzie

Nie dla Waszeci owoc; nic z tego nie będzie..." 

Potem palcem pogroził, kaptura poprawił,

I odszedł.





Wojski, chcąc Telimenie przeszkodzić w uwodzeniu Tadeusza, przepędza rzekomą muchę, którą Andriolli, świadom jego zamiarów, nie narysował.



Tadeusz z Telimeną całkiem zapomniani, 

Pamiętali o sobie. Rada była Pani,

Że jej dowcip tak bardzo Tadeusza bawił; 

Młodzieniec jej nawzajem komplementa prawił.



Telimena mówiła coraz wolniej, ciszej,

I Tadeusz udawał że jej nie dosłyszy

W tłumie rozmów: więc szepcąc tak zbliżył się do niej, 

Że uczuł twarzą lubą gorącość jej skroni;

Wstrzymując oddech, usty chwytał jej westchnienie,

I okiem łowił wszystkie jej wzroku promienie.

Wtem, pomiędzy ich usta...



...mignęła znienacka 

Naprzód mucha, a za nią tuż Wojskiego placka.

Na Litwie much dostatek. (...)

Wojski nie odstąpił dawnego zwyczaju:

Ledwo dostrzegł takową muchę, wnet ją gonił.


Wojski machnął, zdziwił się, że chybił, 

Trzeci raz machnął, tylko co okna nie wybił:

Aż mucha odurzona od tyła łoskotu,

(...) Rzuciła się z rozpaczą pomiędzy ich lica;



I tam za nią mignęła Wojskiego prawica. 

Raz tak był tęgi, że dwie odskoczyły głowy, 

Jak rozdarte piorunem dwie drzewa połowy:

Uderzyły się mocno oboje w uszaki*, 

Tak, że obojgu sine zostały się znaki.


* umocowana w ścianie rama drzwi albo okna

° ° °




Miejsce piękne i ciche: tu się często schrania 

Telimena, zowiąc je Świątynią dumania.

Pan Sędzia (...)

Usiadł przed Telimeną na wielkim kamieniu,



„Widzi Aśćka, od czasu jak tu u nas gości 

Tadeuszek, niemało mam niespokojności.(...)

Widzi siostra", rzekł Sędzia skrobiąc smutnie głowę 

(...) "mam trudności nowe! 

Pan Jacek nie wypuszcza z opieki swej syna,

I przysłał mi tu właśnie na kark Bernardyna

Robaka, który przybył z tamtej strony Wisły, 

Przyjaciel brata, wszystkie wie jego zamysły;

A więc o Tadeusza już wyrzekli losie,

I chcą, by się ożenił, aby pojął Zosię,

Wychowankę Waćpani."




Telimena, zdziwiona i prawie wylękła, 

Podnosiła się coraz, na szalu uklękła(...)

(...) „A! a! to rzecz nowa! 

Mnie nic do Tadeusza; sami o nim radźcie,

Zróbcie go ekonomem, lub w karczmie posadźcie, 

Niech szynkuje, lub z lasu niech zwierzynę znosi:

Z nim sobie co zechcecie, zróbcie. Lecz do Zosi? 

Co Waćpaństwu do Zosi? Ja jej ręką rządzę,

Ja sama!" (...)




Telimena kończyła: — „Byłam jej piastunką, 

Jestem krewną, jedyną Zosi opiekunką.

Nikt oprócz mnie nie będzi myślił o jej szczęściu.“

 – „A jeśli ona szczęście znajdzie w tem zamęzciu? 

Rzekł Sędzia wzrok podnosząc; jeśli Tadeuszka 

Podoba?“ — „Czy podoba? to na wierzbie gruszka! 

Podoba, nie podoba: a mi rzecz ważna!" (...)

"Ostrzegam tylko wcześnie: niech brat Tadeusza

Nie namawia, kochać się w Zosi nie przymusza;

Bo serce nie jest sługa, nie zna co to pany,

I nie da się przemocą okuwać w kajdany.“


Zaczem Sędzia, powstawszy, odszedł zamyślony.





Hrabia podczas Sędziego sporów z Telimeną, 

Stał za drzewami mocno zdziwiony tą sceną. 

Dobył z kieszeni papier i ołówek, — sprzęty 

Które zawsze miał z sobą, — i na pień wygięty, 

Rozpiąwszy kartkę, widać, że obraz malował, 

Mówiąc sam z sobą: „Jakbyś umyślnie grupował: 

Ten na głazie, ta w trawie; grupa malownicza! 

Głowy charakterowe! z kontrastem oblicza!"




Zosia jako debiutantka, czyli Telimena szykuje ją "światowo" na pierwszy występ w towarzystwie. Panowie z "towarzystwa"  na Zosinym debiucie, podczas uczty po polowaniu, zrobili burdę karczemną w zamku, skąd obie uciekały w popłochu, czego Andriolli nie namalował.



„Sędzia! przerwała ciotka, ciągle mi dokuczał, 

Żeby cię na świat wywieść; ciągle pod nos mruczał, 

Że już jesteś dorosłą: sam nie wie co plecie, 

Dziaduś nigdy na wielkim nie bywały świecie.




Ja wiem lepiej, jak długo trzeba się sposobić 

Panience, by wyszedłszy na świat, efekt zrobić.


(...)w stolicy

Urosłaś; choć dwa lata mieszkasz w okolicy,








Nie zapomniałaś jeszcze całkiem Peterburka. 

No, Zosiu, toaletę rób, dostań tam z biurka, 

Nagotowane znajdziesz wszystko do ubrania. 

Spiesz się, bo lada chwila wrócą z polowania."



Wezwano pokojową i służącą dziewkę:

W naczynie srebrne wody wylano konewkę.




Zosia jak wróbel w piasku, trzepioce się, myje 

Z pomocą sługi ręce, oblicze i szyje.

Telimena otwiera petersburskie składy,

Dobywa flaszki perfum, słoiki pomady, 

Pokrapia Zosię wkoło wyborną perfumą,

(Woń napełniła izbę), włos namaszcza gumą. 

Zosia kładnie pończoszki białe, ażurowe,

I trzewiki warszawskie białe, atłasowe. 

Tymczasem pokojowa sznurowała stanik, 

Potem rzuciła na gors pannie pudermanik; 

Zaczęto przypieczone zbierać papiloty,

Pukle, że nazbyt krótkie, uwito w dwa sploty, 

Zostawując na czole i skroniach włos gładki.(...)

Zdjęto puderman, całe ubranie, gotowe.

Zosia białą sukienkę wrzuciła przez głowę, 

Chusteczkę batystową białą w ręku zwija,

I tak cała wygląda biała, jak lilija.