Wybór ilustracji E. M. Andriollego do "Pana Tadeusza"
z wydania lwowskiego z roku 1882.
Niespodziewane spotkanie Tadeusza z Zosią tuż po jego przyjeździe do Soplicowa.
Telimena flirtuje z Tadeuszem podczas pierwszej, tłumnej kolacji Sopliców i ich gości w zamku Horeszków
Te wszystkie Tadeusza cnoty i zalety
Ściągnęły wzrok sąsiadki, uważnej kobiety.
Zmierzyła jego postać kształtną i wysoką,
Jego ramiona silne, jego pierś szeroką,
I w twarz spojrzała, z której wytryskał rumieniec,
Ilekroć z jej oczyma spotkał się młodzieniec:
Bo z pierwszej lękliwości całkiem już ochłonął,
I patrzył wzrokiem śmiałym, w którym ogień płonął.
Również patrzyła ona: i cztery źrenice
Gorzały przeciw sobie jak roratne świéce.
Pierwsza z nim po francusku zaczęła rozmowę.
° ° °
Wybór ilustracji E. M. Andriollego do "Pana Tadeusza"
z wydania lwowskiego z roku 1882.
Tajemniczy bernardyn Robak przynosił na Litwę wieści o wojnach cesarza Napoleona i o walkach polskich legionów w jego armiach.
Hrabiego, podglądającego Zosię w ogródku z ogórkami przepłasza bernardyn Robak
Pod płotem (...) pięknie wyrosły... ogród na ogórki. (...)
Pośrodku szła dziewczyna w bieliznę ubrana,
W majowej zieloności tonąc po kolana;
Słomianym kapeluszem osłoniła głowę,
Od skroni powiewały dwie wstążki różowe
I kilka puklów światłych rozwitych warkoczy;
Na ręku miała koszyk, w dół spuściła oczy.
Prawą rękę podniosła niby do chwytania.
Pan Hrabia, zachwycony tak cudnym widokiem,
Stał cicho.
(...) patrzył z wyciągniętą szyją, jak dziobaty
Żuraw, z dala od stada gdy odprawia czaty,
Zbudził Hrabiego szelest na plecach i skroni;
Był to Bernardyn, kwestarz Robak; a miał w dłoni
Podniesione do góry węzłowate sznurki:
„Ogórków chcesz Waść, krzyknął, oto masz ogórki!
Wara Panie od szkody; na tutejszej grzędzie
Nie dla Waszeci owoc; nic z tego nie będzie..."
Potem palcem pogroził, kaptura poprawił,
I odszedł.
Wojski, chcąc Telimenie przeszkodzić w uwodzeniu Tadeusza, przepędza rzekomą muchę, którą Andriolli, świadom jego zamiarów, nie narysował.
Tadeusz z Telimeną całkiem zapomniani,
Pamiętali o sobie. Rada była Pani,
Że jej dowcip tak bardzo Tadeusza bawił;
Młodzieniec jej nawzajem komplementa prawił.
Telimena mówiła coraz wolniej, ciszej,
I Tadeusz udawał że jej nie dosłyszy
W tłumie rozmów: więc szepcąc tak zbliżył się do niej,
Że uczuł twarzą lubą gorącość jej skroni;
Wstrzymując oddech, usty chwytał jej westchnienie,
I okiem łowił wszystkie jej wzroku promienie.
Wtem, pomiędzy ich usta...
...mignęła znienacka
Naprzód mucha, a za nią tuż Wojskiego placka.
Na Litwie much dostatek. (...)
Wojski nie odstąpił dawnego zwyczaju:
Ledwo dostrzegł takową muchę, wnet ją gonił.
Wojski machnął, zdziwił się, że chybił,
Trzeci raz machnął, tylko co okna nie wybił:
Aż mucha odurzona od tyła łoskotu,
(...) Rzuciła się z rozpaczą pomiędzy ich lica;
I tam za nią mignęła Wojskiego prawica.
Raz tak był tęgi, że dwie odskoczyły głowy,
Jak rozdarte piorunem dwie drzewa połowy:
Uderzyły się mocno oboje w uszaki*,
Tak, że obojgu sine zostały się znaki.
* umocowana w ścianie rama drzwi albo okna
° ° °
Miejsce piękne i ciche: tu się często schrania
Telimena, zowiąc je Świątynią dumania.
Pan Sędzia (...)
Usiadł przed Telimeną na wielkim kamieniu,
„Widzi Aśćka, od czasu jak tu u nas gości
Tadeuszek, niemało mam niespokojności.(...)
Widzi siostra", rzekł Sędzia skrobiąc smutnie głowę
(...) "mam trudności nowe!
Pan Jacek nie wypuszcza z opieki swej syna,
I przysłał mi tu właśnie na kark Bernardyna
Robaka, który przybył z tamtej strony Wisły,
Przyjaciel brata, wszystkie wie jego zamysły;
A więc o Tadeusza już wyrzekli losie,
I chcą, by się ożenił, aby pojął Zosię,
Wychowankę Waćpani."
Telimena, zdziwiona i prawie wylękła,
Podnosiła się coraz, na szalu uklękła(...)
(...) „A! a! to rzecz nowa!
Mnie nic do Tadeusza; sami o nim radźcie,
Zróbcie go ekonomem, lub w karczmie posadźcie,
Niech szynkuje, lub z lasu niech zwierzynę znosi:
Z nim sobie co zechcecie, zróbcie. Lecz do Zosi?
Co Waćpaństwu do Zosi? Ja jej ręką rządzę,
Ja sama!" (...)
Telimena kończyła: — „Byłam jej piastunką,
Jestem krewną, jedyną Zosi opiekunką.
Nikt oprócz mnie nie będzi myślił o jej szczęściu.“
– „A jeśli ona szczęście znajdzie w tem zamęzciu?
Rzekł Sędzia wzrok podnosząc; jeśli Tadeuszka
Podoba?“ — „Czy podoba? to na wierzbie gruszka!
Podoba, nie podoba: a mi rzecz ważna!" (...)
"Ostrzegam tylko wcześnie: niech brat Tadeusza
Nie namawia, kochać się w Zosi nie przymusza;
Bo serce nie jest sługa, nie zna co to pany,
I nie da się przemocą okuwać w kajdany.“
Zaczem Sędzia, powstawszy, odszedł zamyślony.
Hrabia podczas Sędziego sporów z Telimeną,
Stał za drzewami mocno zdziwiony tą sceną.
Dobył z kieszeni papier i ołówek, — sprzęty
Które zawsze miał z sobą, — i na pień wygięty,
Rozpiąwszy kartkę, widać, że obraz malował,
Mówiąc sam z sobą: „Jakbyś umyślnie grupował:
Ten na głazie, ta w trawie; grupa malownicza!
Głowy charakterowe! z kontrastem oblicza!"
Zosia jako debiutantka, czyli Telimena szykuje ją "światowo" na pierwszy występ w towarzystwie. Panowie z "towarzystwa" na Zosinym debiucie, podczas uczty po polowaniu, zrobili burdę karczemną w zamku, skąd obie uciekały w popłochu, czego Andriolli nie namalował.
Żeby cię na świat wywieść; ciągle pod nos mruczał,
Że już jesteś dorosłą: sam nie wie co plecie,
Dziaduś nigdy na wielkim nie bywały świecie.
Ja wiem lepiej, jak długo trzeba się sposobić
Panience, by wyszedłszy na świat, efekt zrobić.
(...)w stolicy
Urosłaś; choć dwa lata mieszkasz w okolicy,
No, Zosiu, toaletę rób, dostań tam z biurka,
Nagotowane znajdziesz wszystko do ubrania.
Spiesz się, bo lada chwila wrócą z polowania."
Wezwano pokojową i służącą dziewkę:
W naczynie srebrne wody wylano konewkę.
Zosia jak wróbel w piasku, trzepioce się, myje
Z pomocą sługi ręce, oblicze i szyje.
Telimena otwiera petersburskie składy,
Dobywa flaszki perfum, słoiki pomady,
Pokrapia Zosię wkoło wyborną perfumą,
(Woń napełniła izbę), włos namaszcza gumą.
Zosia kładnie pończoszki białe, ażurowe,
I trzewiki warszawskie białe, atłasowe.
Tymczasem pokojowa sznurowała stanik,
Potem rzuciła na gors pannie pudermanik;
Zaczęto przypieczone zbierać papiloty,
Pukle, że nazbyt krótkie, uwito w dwa sploty,
Zostawując na czole i skroniach włos gładki.(...)
Zdjęto puderman, całe ubranie, gotowe.
Zosia białą sukienkę wrzuciła przez głowę,
Chusteczkę batystową białą w ręku zwija,
I tak cała wygląda biała, jak lilija.

































